Sam Joe Biden nie chce zrezygnować, wręcz publicznie mówi, że taką decyzję mógłby podjąć tylko… Bóg Wszechmogący. Tymczasem coraz więcej mediów – przoduje w tym dotychczas jakże wierny Bidenowi „New York Times” – apeluje do 46. prezydenta USA o wycofanie się z wyścigu i to samo czyni rzesza kongresmenów demokratów.
Jednak ponieważ obecny prezydent uzyskał oficjalne poparcie Partii Demokratycznej, proces wymiany kandydata byłby skomplikowany i nieprędki. Najwcześniej mógłby nastąpić w sierpniu, zatem niespełna trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi, które tradycyjnie odbywają się w pierwszy wtorek listopada.
Kto ma chrapkę na schedę po Bidenie
Oto lista potencjalnych kandydatów, którzy mogą powalczyć o schedę po Bidenie.
Kamala Harris to polityk młodsza o 23 lata od prezydenta. Pierwsza w historii kobieta wiceprezydent. Ma swoje plusy i sporo minusów, ale zastąpienie prezydenta przez panią wiceprezydent wydaje się nie tylko najłatwiejsze pod względem technicznym, lecz także najbardziej logiczne i najbardziej politycznie prawdopodobne. Jej plusy to fakt, że jest kobietą – a takiego prezydenta Stany Zjednoczone jeszcze nie miały. Drugi plus to nadzieja, że właśnie ona może powstrzymać masowy odpływ od Bidena czarnoskórych wyborców. Wreszcie trzecią zaletą jest to, że demokraci mogliby liczyć na odbicie Amerykanów o azjatyckich korzeniach, którzy tradycyjnie głosują na republikanów.
Pamiętam kampanię z 2016 r., gdy osoba mocno zaangażowana w kampanię Donalda Trumpa, sama będąca imigrantem z kontynentu azjatyckiego, mówiła mi, że popiera kandydata republikanów, bo podoba jej się twarde stanowisko wobec... potencjalnych nowych imigrantów. Dowodziła, że duża fala imigracyjna może skutkować negatywnym stanowiskiem Amerykanów do imigrantów w ogóle, co skupi się na akceptowanych dotychczas „starych” cudzoziemcach.
59-letnia Kamala Harris, która jednocześnie ma i afrykańskie, i azjatyckie korzenie, reprezentowała w Senacie USA Kalifornię, a wcześniej była prokuratorem okręgowym w San Francisco i prokuratorem stanowym. Usiłowała kandydować na prezydenta cztery lata temu, ale wycofała się przed formalnymi prawyborami.
Jej wadą jest to, że była bardzo słabym wiceprezydentem. Zmarnowała swój czas w Białym Domu, nie wyrobiła sobie prezydenckiego image’u i powszechnie się uważa, że kompletnie „nie czuje” polityki zagranicznej.
A może Gretchen Whitmer?
„Ladies first”, a więc kolejna kobieta. Gubernator stanu Michigan, która w tym „swing state”, a więc stanie przechodzącym z rąk demokratów do republikanów i z powrotem, uzyskała podczas wyborów na gubernatora przewagę ponad 10 proc. nad republikańskim kontrkandydatem. Po raz pierwszy od czterech dekad jej partia uzyskała pełną kontrolę nad władzami stanowymi. Jej wynik w Michigan był zdecydowanie lepszy niż demokratów, co nie oznacza, że tak samo będzie w całym kraju. Jej największą wadą jest to, że… nie chce kandydować. Jest młodsza od Bidena o 30 lat.
Bogacz czeka na rozwój sytuacji
Gubernator stanu Illinois, a jednocześnie jeden z najbardziej zamożnych amerykańskich polityków – Jay Robert Pritzker. Należy do niego sieć hoteli Hyatt. Może wydać sporo własnych pieniędzy na kampanię. Kandydując przed sześcioma laty przeciwko urzędującemu republikańskiemu gubernatorowi stanu, sfinansował ją w przeliczeniu na polską walutę prawie 700 mln zł.
Wadą tej kandydatury jest to, że to on był szefem sztabu nieudanej kampanii w prawyborach Partii Demokratycznej Hillary Clinton w 2008 r. Kolejnym minusem jest wzrost przestępczości w Chicago – stolicy stanu – od kiedy objął stanowisko gubernatora, a także jego fatalna polityka imigracyjna. Jest młodszy od Bidena o 23 lata.
Wierny żołnierz Bidena
Młodszy od obecnego prezydenta o 26 lat jest Gavin Newsom. Gubernator Kalifornii i wierny żołnierz Bidena, który w jego imieniu występował w obecnej kampanii i nie popełniał większych gaf – w przeciwieństwie do lokatora Białego Domu. Skuteczny w pozyskiwaniu funduszy.
Ten były burmistrz San Francisco jest popularny w szeregach demokratów także dzięki telewizyjnemu starciu z zeszłego roku z gubernatorem Florydy i wówczas jeszcze potencjalnym republikańskim kandydatem na prezydenta Ronem DeSantisem. Newsom był twarzą akcji przeciwstawiającej się zakazowi podróży poza swój stan w celu dokonania „zabiegu aborcji”.
Jego minusem jest zachowanie w czasie zarazy COVID-19, gdy stołował się w najlepszych restauracjach Kalifornii, co zresztą doprowadziło nawet do próby impeachmentu, czyli usunięcia go ze stanowiska trzy lata temu.
Josh Shapiro – za mało lewicowy
Młodszy o ponad trzy dekady od Bidena i jeden z trzech najmłodszych potencjalnych następców prezydenta. Był wcześniej kongresmenem na poziomie stanowym, a także prokuratorem generalnym Pensylwanii. Uważany za najbardziej umiarkowanego i centrowego z potencjalnych awaryjnych kandydatów demokratów.
Jego umiejętność pozyskiwania także części republikańskich wyborców przełożyła się na to, że otrzymuje w swoim stanie więcej głosów niż oficjalni kandydaci na prezydenta.
Wysportowany, szczupły, sympatyczny gość w okularach, lubiący fotografować się na imprezach sportowych – ma jednak kilka minusów. Pierwszym z nich jest to, że jego mało lewicowe poglądy na edukację, a także na bezpieczeństwo publiczne (raczej solidaryzuje się z policjantami i ofiarami przestępstw i nie ubolewa nad trudną drogą życiową przestępców), mogą spowodować, iż nie pozyska lewego skrzydła swojego obozu, na które z kolei w szczególności może liczyć Kamala Harris. Drugim jego minusem jest też w sumie niewielkie doświadczenie, bo gubernatorem jest od roku.
Anonimowy polityk
Jest i Andy Beshear – najmniej znany i jeden z dwóch najmłodszych potencjalnych kandydatów. Jest już drugą kadencję gubernatorem Kentucky. Jego plusem jest symboliczne zwycięstwo w tym tradycyjnie republikańskim stanie nad kandydatem mocno wspieranym przez Trumpa, i to aż o 5 pkt proc. Zresztą wybory w Kentucky wygrywa już od dziewięciu lat: najpierw na prokuratora generalnego, a potem dwukrotnie na gubernatora.
Minusem jest to, że jest tak naprawdę bardzo mało znany poza Kentucky.
Kandydat LGBT
Najmłodszy minister transportu w dziejach USA – Biden jest od niego starszy o 40 lat. Mowa o Pecie Buttigiegu. Ten były oficer marynarki wojennej jest jednym z nie tak wielu, który decyduje się na przyjmowanie zaproszeń do nieprzyjaznej jego obozowi Fox News. Ma podobny do Baracka Obamy dar zbierania pokaźnych funduszy wyborczych nie od kilku czy kilkunastu wielkich sponsorów, ale od tysięcy małych. Świetnie wypada w telewizji, a sondaże dają mu większą szansę wygrania z Trumpem niż nie tylko Bidenowi, lecz nawet Harris.
Jest homoseksualistą po coming oucie, co może zrazić część tradycyjnych wyborców w USA, mimo to w konserwatywnym stanie Indiana wygrał wybory na burmistrza. Jego minusem jest brak umiejętności reagowania na sytuacje kryzysowe (po katastrofie kolejowej w Ohio w lutym 2023 r. na jej miejsce pierwszy dotarł Trump, a nie Buttigieg czy ktokolwiek z administracji Bidena).
Prawdopodobnie jednak i tak skończy się na Bidenie.