To tradycyjny sojusznik Izraela, ale jest oczywiste, że jego pomoc dla Tel Awiwu nie jest bezwarunkowa – identycznie, jak pomoc dla Kijowa. Gdyby ów dziennikarz zadał pytanie, kiedy skończy się konflikt, odpowiedziałbym krótko: nigdy. Dwa narody chcą mieć stolicę w tym samym mieście. Czy ktoś podejmie się przekonać Izrael, żeby zrezygnował z tego prawa, skoro Żydzi od trzech tysięcy lat uważają Jerozolimę za stolicę? To, co Zachód może zrobić, to ewentualnie wpływać na zawieszenie broni – które i tak zapewne długo nie potrwa – oraz na pomoc humanitarną. Pamiętajmy jednak, że cele Hamasu i Państwa Islamskiego są w zasadzie identyczne, a obie te organizacje dążą do eksterminacji nie tylko Żydów, lecz także chrześcijan, co zawiera tzw. Karta Hamasu – i co codziennie czyni Boko Haram w Afryce. Wspólnota wartości to coś, co łączy Izrael ze światem Zachodu, nawet mimo czasem sprzecznych interesów.
Nieustająca wojna
Jeden z dziennikarzy zapytał mnie, czy Unia Europejska może pomóc zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie. Odpowiedziałem zdecydowanie, że nie. Jedynym państwem, które ma kluczowy wpływ na sytuację w regionie – nazywanym przez Anglosasów Środkowym Wschodem – są Stany Zjednoczone.