Benedykt XVI chciał kontynuować kurs Jana Pawła II, ale widział też, że papież Polak był otoczony wilkami, i gdy sam został papieżem, zabrał się do naprawy struktur kościelnych. Szkoda, że przeszedł na emeryturę niejako w pół drogi swojego pontyfikatu. Nie tylko ze względu na sprawy wewnątrzkościelne. Nigdy się nie dowiedzieliśmy, jak Benedykt XVI reagowałby na obecne wydarzenia na świecie, czy zdołałby jakoś zapobiec rosyjskiej agresji. Czy już zawczasu zidentyfikowałby zagrożenie dla pokoju. Jeżeli nie zapobiegłby wojnie, to jak by działał? Jego format intelektualny, wiedza i pokora skłaniają do wniosku, że robiłby to mądrzej niż obecny papież i chyba bardziej… „po polsku”.
Niedokończony pontyfikat
Polacy najwięcej wdzięczności i szacunku dla Benedykta XVI mogą mieć za okres, gdy wspierał św. Jana Pawła II. Ta rola jemu chyba też najbardziej odpowiadała, kard. Ratzinger nie ukrywał, że papiestwo go zaskoczyło. Przyjmując imię Benedykta XVI, nawiązał m.in. do swojego poprzednika i imiennika Benedykta XV, papieża, który poparł podczas I wojny światowej sprawę niepodległości Polski, co w Watykanie wcale nie było takie oczywiste.