Cóż tam możemy przeczytać? Nic nowego – użalają się nad swoim ciężkim losem, bo np. osobom LGBT odbierane są ich prawa, a oni nie mają już siły „prosić o litość, błagać o szacunek i zrozumienie”. Końcówka tekstu nie pozostawia złudzeń, jest wezwaniem do „otwartej wojny przeciw dyskryminacji. To miasto jest nas wszystkich. Jeb*** się, ignoranci”. Wprawdzie poseł Sebastian Kaleta złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, ale warto zadać pytanie, jak to możliwe, że po centralnych miejscach w Warszawie łazi grupa ludzi, którzy wchodzą na pomniki, wieszają duże flagi, i nikt tego nie widzi? Gdzie monitoring, gdzie policja? Przecież to się dzieje np. obok Pałacu Prezydenckiego, który chyba jest monitorowany i chroniony. Ci ludzie powinni być ściągnięci już z pierwszego pomnika. Wstyd!