Moskwie nie w smak były obchody 80. rocznicy II wojny światowej organizowane przez Polskę. Dla niej były wręcz antyrosyjskim skandalem. Co prawda, prezydent USA nie przyjechał z wiadomych powodów, ale i tak było ok. 20 przywódców państw. Delegacje (co prawda niskiego szczebla, ale jednak) wysłały nawet Białoruś, Armenia, Azerbejdżan i Mołdawia. Z krajów posowieckich byli prezydenci Gruzji i Ukrainy. Co ciekawe, był też uważany za polityka prorosyjskiego prezydent Czech Miloš Zeman. Brał udział w uroczystościach, mimo że był chory. A lider rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny powiedział, że rządzący w Rosji mówią językiem propagandy III Rzeszy. Raczej nie tak wyobrażali to sobie kremlowscy propagandyści.
Kreml przegrał tę bitwę o pamięć
Rosyjskie organy państwa, politycy i historycy władzy oraz reżimowe media od wielu dni pracują pełną parą – za pomocą różnych oświadczeń, pohukiwań, nacisków i wpisów na portalach społecznościowych próbują przekonać Rosjan i świat, że ZSRS nie tylko nie miał nic wspólnego z wybuchem II wojny światowej, lecz także że atak Niemiec i ZSRS wymusili Polacy, a wojnę zakończył Stalin i Armia Czerwona.