Rosjanie bombardują porty ukraińskie na granicznym Dunaju, chcą bowiem uniemożliwić transport ukraińskiego zboża tamtym korytarzem i zastraszyć Rumunię. Jednocześnie pojawiła się informacja, że za wyciekiem gazociągu łączącego Estonię z Finlandią może stać Rosja. Jeżeli potwierdzi się rosyjski ślad, byłoby to jak akt agresji przeciwko terytorium NATO. Nie pierwszy zresztą: przypomnijmy choćby wybuchy w składzie amunicji w Czechach parę lat temu. NATO ciągle wstrzymuje się przed jeszcze bardziej stanowczymi krokami wobec Rosji w obawie przed eskalacją. Ale te przypadki pokazują, że strach przed Rosją napędza Kreml. Nie chodzi o to, żeby wypowiadać wojnę czy stawiać ultimatum Moskwie – wystarczy dopilnować działania zachodnich sankcji i zastanowić się nad udziałem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Pod znakiem zapytania stają też dostawy broni dla Ukrainy. Zachód myśli, że robi dużo dla powstrzymywania Rosji. Niestety, to nieprawda.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat