Tylko w dwóch ostatnich trafieniach w Donbasie i obwodzie chersońskim w jednej chwili dosłownie zrównanych z ziemią zostało przez HIMARS-y po kilkuset okupantów. Pewnie nawet nie zbliżyli się do linii frontu, to był ich jedyny bezpośredni kontakt z wojną. Czy Rosjanie się tym przejmują? No właśnie problem polega na tym, że nie. Kremlowscy szaleńcy mają kolejny „genialny plan” zakładający, że wytracą połowę zmobilizowanych, a gdy Ukraina się zmęczy i zużyje amunicję, to rzucą kolejną falę zmobilizowanych. Rosyjska propaganda trąbi, że i tak ma 25 mln potencjalnych rezerwistów. Oczywiście to kompletne szaleństwo, założenia maniaka. To już nie chodzi nawet o moskiewski stosunek do ludzkiego życia (także stosunek idących pokornie na rzeź Rosjan wobec własnego życia). Ale jak niby Rosja ma zmobilizować jeszcze setki tysięcy, może miliony, skoro ma już problemy z ubraniem i wyżywieniem obecnej fali zmobilizowanych? W Moskwie takich pytań sobie jednak nie zadają, wierzą ślepo w führera.
Kolejny rosyjski „genialny plan”
Liczba zabitych przez obrońców Ukrainy rosyjskich okupantów jest coraz większa. Jeszcze przed świętami przekroczyła 100 tys. i w takim tempie do wiosny będzie ponad 150 tys.