Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
27.09.2019 13:00

Kłopot z obrońcami przyrody

Jeśli ktoś zetknął się kiedyś z najbardziej zagorzałymi miłośnikami kotów lub psów, to wie, że może to być traumatyczne doświadczenie. Dla części kocich i psich aktywistów radykałów wszystko ma być ściśle podporządkowane dobru tych zwierząt, oczywiście dobru zdefiniowanemu przez tych ludzi. Czasem rozumianemu wbrew naturze zwierząt. Nie przeczę, tacy aktywiści są potrzebni w społeczeństwie i wykonują dużo dobrej roboty, na przykład zabierając porzucone zwierzęta z ulic, lecząc je i przysposabiając do adopcji. Ale ich nadmierne poczucie misji i radykalizm odstraszają, a bywa, że wręcz przerażają, szkodząc sprawie ochrony i godnego traktowania zwierząt.

Podobnie jest z aktywistami ekologicznymi. Zgoda, ochrona przyrody i zasobów Ziemi to bardzo ważna sprawa. Ale radykalizujący się ekolodzy już domagają się rezygnacji nie tylko ze złych nawyków życia codziennego, ale nawet z rodzenia dzieci. I w ogóle domagają się, by świat radykalnie zmienić z dnia na dzień, tu i teraz, bez względu na wszystko. A taką postawą na dłuższą metę tylko szkodzą sprawie, na której niby tak bardzo im zależy.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE