Wynika to chyba albo z niewiedzy, albo z potrzeb wizerunkowych. Największym błędem politycznym jest zakładanie, że dwudziestolatkowie zagłosują jutro tak samo, jak głosowali dzisiaj. Wielu z nich niedługo pójdzie do pracy, założy rodziny, weźmie kredyty. A to pozwoli spojrzeć na różne problemy z innej niż radykalnie lewicowej lub radykalnie (w przypadku Konfederacji) ekonomicznie liberalnej perspektywy. Ani więc Lewica, ani Konfederacja nie staną się w najbliższej przyszłości największymi partiami w Polsce. Co nie znaczy, że nie warto zacząć walczyć o ich młodych wyborców. Dlatego PiS powinien nie tyle skupiać się na nich, co próbować ich włączyć do prawicowej rodziny.
Głos młodych dziś i jutro
Po ukazaniu się kilku sondaży wskazujących, że wśród polskiej młodzieży najpopularniejsze są Lewica i Konfederacja, oba ugrupowania zaczęły przekonywać, że przyszłość należy do nich.