Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard  Czarnecki
03.07.2024 08:00

Francja przed wyborami

Francja jest po wyborach, ale też przed kolejnym głosowaniem. Za trochę ponad 100 godz. znane będą wyniki II tury, które zdecydują, czy Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen odniesie pierwsze w historii zwycięstwo w wyborach do Zgromadzenia Narodowego, czyli francuskiego parlamentu.

Jest to bardzo prawdopodobne, ale nie przesądzone. Jednak w państwie, w którym rola prezydenta jest największa nie tylko w całej Unii Europejskiej, ale w ogóle na Starym Kontynencie, wybory parlamentarne i utworzony w ich wyniku rząd to tylko przygrywka do kluczowych wyborów prezydenckich w 2025 r. To one tak naprawdę rozstrzygną o tym, trawestując Jana Olszewskiego, „czyja będzie Francja”. I tutaj zła wiadomość dla liberała Emanuela Macrona i dotąd podzielonej lewicy, która zjednoczyła się pod hasłem: „Le Pen? Nigdy!”. Skądinąd totalnie niejednorodnej, bo są tam euroentuzjaści i eurosceptycy, chwalcy Rosji i tacy, którzy szczerze, co raczej wyjątkowe we Francji, ukazywali przez lata grozę rosyjskiego imperializmu. Oto bowiem jeśli obóz Le Pen wygra wybory parlamentarne, to będzie miał otwartą drogę do Pałacu Elizejskiego. Jeżeli nieznacznie przegra – to nie „pobrudzi” się udziałem we władzy i też ma wielką szansę na wygraną za rok. A więc jednak Le Pen?
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej