Po likwidacji Ministerstwa Energii mamy coraz większą liczbę chętnych do dyskusji o energetyce: ministra aktywów państwowych, ministra klimatu, minister rozwoju. Pełnomocnik może zatem być sposobem na pogodzenie różnych zespół „energetyków” w rządzie i wprowadzenie bezpośredniego nadzoru premiera nad koordynacją bardzo trudnej i wymagającej polityki energetyczno-klimatycznej. Wciąż otwarte jest pytanie, czy w większym stopniu będzie to konserwacja stanu rzeczy, czy przyspieszenie i rzeczywista rewolucja w polskiej energetyce.
Autor jest redaktorem naczelnym portalu BiznesAlert