Oczywiście, tym bardziej nie można było o tym mówić w Związku Sowieckim, który przecież oficjalnie zawsze się tylko bronił, a więc II wojna światowa rozpoczęła się od ataku Niemiec na ZSRS. W tym roku Moskwa zaproponowała nowe podejście do tematu. Aż dziw bierze, że w ZSRS i PRL na to nie wpadli. Nie ma wypierania się paktu Ribbentrop-Mołotow. Oficjalne stanowisko wyrażone właśnie przez MSZ w Moskwie jest takie, że dzięki „wymuszonej” współpracy Stalina z Hitlerem... wojna została odłożona o dwa lata. I że wzmocniło to obronność ZSRS, a także – uwaga! – uratowało tysiące istnień ludzkich. Każde z tych twierdzeń to bzdura, ale propagandyści liczą na to, że we współczesnym świecie, w którym ignorancja jest błogosławieństwem, a książek już prawie nikt nie czyta, można wmówić wszystko. Nie tylko Rosjanom. Pozostaje tylko liczyć na to, że się jednak mylą co do możliwości intelektualnych ludzkości.
Dumni z paktu z Hitlerem
Polacy średniego i starszego pokolenia pamiętają, jak w PRL absolutnie nie można było wspominać 17 września 1939 r. To był temat tabu. Nie można było przecież mówić o tym, że Wielki Brat był tak naprawdę wielkim agresorem.