Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Kamil Goral,
30.10.2018 09:25

Dobre wieści i ważne wyzwania

Na początku 2016 roku agencja ratingowa Standard&Poor’s ogłosiła obniżenie ratingu Polski o jeden stopień z A- do BBB+. Wielu komentatorów nie rozumiało i chyba do dziś nie rozumie tej decyzji. Nic się w tamtym czasie złego z naszą gospodarką nie stało, nie gruchnęła żadna szokująca wiadomość na temat długu publicznego czy deficytu budżetowego.

A jednak ten news rozgrzał opinię publiczną do czerwoności. Przeciwnicy rządu z uporem godnym lepszej sprawy prognozowali, do jakiej to katastrofy Zjednoczona Prawica prowadzi polską gospodarkę. To miał być początek końca, dalej już tylko kryzys co najmniej na skalę znaną jedynie z Grecji. Minęły niecałe trzy lata od tamtych wydarzeń, mamy jesień 2018 roku. I dla przypomnienia warto podać kilka faktów. Bezrobocie wynosi obecnie poniżej 6 proc., dynamika PKB w ujęciu rocznym to ponad 5 proc., deficyt sektora finansów publicznych za 2017 rok wyniósł 1,7 proc. PKB, a w tym roku relacja ta prawdopodobnie wyniesie w okolicach 1 proc. Dług publiczny z kolei oscyluje w okolicach 50 proc. PKB i najpewniej niedługo zejdzie poniżej tej wartości. Takich danych można podawać znacznie więcej, by wspomnieć choćby o kilkunastopunktowym zmniejszeniu luki VAT-owskiej, co wydatnie przyczyniło się do poprawy sytuacji finansów publicznych. I to wszystko w kontekście wydatków na potrzebne programy społeczne, takie jak Rodzina 500+. Polskie finanse publiczne i cała nasza gospodarka w ciągu trzech lat osiągnęły imponujące wyniki. Nie oznacza to oczywiście, że nie mamy żadnych problemów do rozwiązania. One są i w dalszym ciągu jest ich wiele. Jak mają się jednak powyższe wskaźniki do prognoz o krachu polskiej gospodarki i niewydolności finansowej naszego państwa? Co teraz powiedzą ludzie, którzy jeszcze tak niedawno wieszali na obecnej władzy psy mówiąc, że już niebawem zrujnuje kraj i puści obywateli z torbami? To raczej retoryczne pytania, wątpię, aby ktoś poczuł się do winy i posypał głowę popiołem. Rzeczona wyżej agencja ratingowa zauważyła to, czego do dziś niektórzy nie mogą dostrzec.

Cofnęła obniżenie ratingu i przywróciła jego wcześniejszy poziom, znowu wynosi on A-. To dobra wiadomość, bo choć liczni nie ufają agencjom ratingowym, wciąż dla wielu inwestorów ich ocena to wiążąca wskazówka, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Skutki powinny być zatem pozytywne, przede wszystkim niższe oprocentowanie naszych obligacji, a w konsekwencji mniejsze obciążenie budżetu przyszłymi odsetkami od zaciągniętego długu. Już w najbliższym budżecie powinno to przynieść znaczne oszczędności. Wzmocni to także pozycję Polski jako dobrego miejsca do lokowania kapitału. Decyzja S&P idzie w parze z przyznaniem nam statusu kraju rozwiniętego przez FTSE Russel i tym samym zakwalifikowanie Polski do 25 najbardziej zaawansowanych gospodarek świata. Te pozytywne informacje nie powinny usypiać jednak naszej czujności i gotowości do pracy. Łaska agencji ratingowych na pstrym koniu jedzie, i tak jak zaskoczyła nas decyzja ze stycznia 2016 r., tak nie można wykluczyć, że czekają nas podobne niespodzianki. Należy robić swoje, zmieniać otoczenie regulacyjne i budować polski kapitał oraz polskie firmy. Wskaźniki gospodarcze będą tak dobre jak warunki, które stworzymy dla rozwoju przedsiębiorczości, dla eksplozji potencjału, jaki drzemie w Polakach. W Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa dostrzegamy ten potencjał i zamierzamy go wspierać. I bez względu na ratingi, powinien to być główny cel każdego, komu leży na sercu rozwój Polski.  

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE