Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
11.01.2021 17:00

Cudzego nie znacie, swego nie doceniacie

W Polsce szczepienia przeciwko COVID-19 idą planowo, a w porównaniu z taką Francją – dużo, dużo szybciej. Wydaje się, że nasz kraj uniknął chaosu i wzajemnych oskarżeń między rządem a opozycją w tej sprawie, które na wielką skalę stały się udziałem innych, dużych państw członkowskich Unii Europejskiej. Na ich tle, mimo pewnych nieprawidłowości, takich jak te ze szczepieniami celebrytów, Polska wypada bardzo dobrze.

Czy dzieje się tak dlatego, że myśmy przygotowywali się do programu powszechnych szczepień od początku listopada, a nasi unijni partnerzy, choć oczywiście wiedzieli o konieczności masowego użycia szczepionki, przysnęli i zabrali się do tego z miesięcznym czy nawet półtoramiesięcznym opóźnieniem?

Hiszpania: zaszczepiono 0,2 proc. populacji

Witryna internetowa niemieckiej gazety „Die Zeit” cytuje wypowiedź Hiszpana Toniego Roldána, dyrektora think tanku EsadeEcPol, który mówi: „Niesamowite, że Europa nie jest lepiej przygotowana! Dla wszystkich musi być jasne, że obecnie nie ma lepszej inwestycji niż ta w skuteczną kampanię szczepień”. 

Nic dziwnego, że niemiecki portal nadał temu wywiadowi tytuł „Problemy ze szczepieniami – Europa mogła się lepiej przygotować”. Hiszpański ekonomista operuje konkretami: „Tymczasem co się dzieje w Hiszpanii? W galicyjskim mieście Ourense zaszczepiono więcej ludzi niż w metropolii Madrytu”. Ekspert z tegoż Madrytu oburza się na hiszpańską „niekompetencję” i odwołuje się do faktu, że w Hiszpanii do tej pory zaszczepiono zaledwie... 0,2 proc. populacji. 

Czyżby kraj rządzony przez tradycyjną lewicę (Hiszpańska Partia Socjalistyczna, PSOE) oraz radykalnych socjalistów (Podemos) nie wyciągnął żadnych wniosków z katastrofy, w jaką wpędziły ten kraj zarówno lekkomyślność władz w Madrycie oraz regionalnych, jak i beztroska hiszpańskiego społeczeństwa? Zaowocowały one wiosną 2020 r. rekordowymi statystykami zakażeń i zgonów w Europie, mniejszymi en masse jedynie od tych we Włoszech, a w przeliczeniu na liczbę zgonów na milion mieszkańców – także od tych w Belgii.

Francuzi o Francji: „pośmiewisko świata”

Jednak sytuacja w Hiszpanii, mimo że tak krytykowana przez niezależnych ekspertów i tamtejszą opozycję, i tak jest lepsza niż we Francji. Jeden z tamtejszych internetowych influencerów, dziennikarz z północy kraju Bruno Renoul, parę dni temu wypuścił tweeta, który miał potem tysiące lajków i retweetów. Brzmiał on następująco: „352 osoby zaszczepione. 20 w ciągu ostatnich 24 godzin. Jesteśmy pośmiewiskiem świata, czyż nie?”.

Na początku zeszłego tygodnia w prawie 67-milionowej Francji zaszczepiono ledwie 4 tys. osób. Opóźnienia w akcji szczepień są tak kolosalne, że pod miażdżącą krytyką nie tylko opozycji, ale nawet życzliwych dotąd prezydentowi Republiki mediów Emmanuel Macron zwołuje kilka razy w ciągu dnia posiedzenia sztabu kryzysowego! Ceniony francuski ekspert od polityki międzynarodowej Dominique Moïsi, akurat zresztą zdecydowanie popierający Macrona, dziś w wywiadzie dla… niemieckich (sic!) mediów oskarża władze o „głęboki brak zrozumienia rytmu kampanii szczepień”. Podkreśla też, że tzw. wielka polityka to nie tylko wysyłanie kontyngentów francuskich żołnierzy do Afryki, w większości do byłych francuskich kolonii, lecz także efektywna walka z COVID-19. Moïsi zarzuca francuskim władzom, że bardzo późno uświadomiły sobie, iż są nowe fronty walki, i to wewnętrzne (pandemia), a nie tylko zewnętrzne (Afryka). Wprost sugeruje wpływ fiaska kampanii szczepień na wyniki wyborów prezydenckich w 2022 r.: „Jeśli nieznośna powolność szczepień nie ustąpi w ciągu dwóch tygodni, szanse na ponowne wybranie Macrona w przyszłym roku się zmniejszą”.

Włochy: winne samorządy?

Italia do dziś leczy rany po klęsce w walce z pandemią w pierwszej jej fazie. To właśnie z tego powodu kraj ten nawiedziła największa w historii fala eurosceptycyzmu, przejawiająca się między innymi tym, że totalna krytyka Unii Europejskiej – za brak działań, brak europejskiej solidarności, a nawet blokowanie pod wpływem największych krajów, takich jak Niemcy i Francja, dostaw środków dezynfekujących dla Republiki Włoskiej – stała się udziałem nawet polityków rządzącej lewicy, w tym kluczowych ministrów. Mowa chociażby o szefie MSZ Italii Luigim di Maio, liderze lewicowej, ale też dotychczas antyestablishmentowej (!) formacji Ruch Pięciu Gwiazd. Di Maio z jednej strony w miażdżący sposób krytykował UE, a z drugiej – chwalił... Chiny za pomoc udzieloną jego krajowi.

Profesor ekonomii z Uniwersytetu Florenckiego Mario Pianta twierdził w wywiadzie dla Zeit Online, że na akcji szczepień zemściła się polityka cięć socjalnych i oszczędności w polityce społecznej z ostatnich kilku dekad w jego kraju. Mówił też, że ograniczenie możliwości leczenia na oddziałach intensywnej terapii podczas ponad trzech kwartałów ataku zarazy zaowocowało w jego ojczyźnie największą w Europie liczbą ofiar śmiertelnych. Za obecny chaos jedni Włosi oskarżają rząd, inni – władze lokalne, po części zresztą też lewicowe. 

Cytowany przeze mnie naukowiec z Florencji przerzuca piłeczkę na boisko samorządowe, a nie rządowe: „Nasza debata toczy się wokół nieudolności władz regionalnych, które ponoszą pełną odpowiedzialność za politykę zdrowotną we Włoszech i które nie są w stanie sprostać wyzwaniu, jakim jest ogólnokrajowa kampania szczepień”. 

Zapewne jednak przeciętnego mieszkańca, czy to Rzymu, czy sycylijskiej wioski, niespecjalnie interesuje, kto ponosi większą winę – władze centralne czy lokalne – za włoską tragedię podczas pierwszych miesięcy panoszenia się na półwyspie koronawirusa.

Niemcy winni kryzysu?

Premier Bawarii Marcus Söder, o którym mówi się, że będzie walczył o schedę po ustępującej w tym roku po wyborach do Bundestagu Angeli Merkel, w ostatnim czasie ostro zaatakował… Komisję Europejską (sic!) za „zbyt biurokratyczne planowanie” walki z pandemią. Wtórują mu niemieckie media, które – doprawdy rzadko się to zdarza – wręcz znęcają się nad Brukselą, choć trzeba przyznać, że nie oszczędzają też federalnego ministra zdrowia w rządzie CDU/CSU-SPD Jensa Spahna. 

Skądinąd szczepionki podzieliły rząd, bo SPD – które spodziewa się, że z kretesem przegra tegoroczne wybory i ustąpi miejsca w koalicji rządowej Zielonym – ostro atakuje partię kanclerz Angeli Merkel. Trwa w tej sprawie wewnątrzrządowy ping-pong, czego nie było podczas wiosennej, pierwszej fali zarazy. „Frau Kanzlerin” po ostrej krytyce akcji szczepień powołała specjalną grupę roboczą i zapowiedziała poświęcony szczepionkom „szczyt kryzysowy”. SPD zareagowała na to żądaniem powołania ko-misji śledczej, co jest bardzo ostrą zagrywką jak na rządowego koalicjanta.

Tymczasem „Bild” twierdzi, że Niemcy, żądając, aby to UE koordynowała akcję szczepień, „przyczyniły się do europejskiej katastrofy” w tym zakresie. „Die Welt” dobija zaś beztroskich Niemców symulacją wskazującą, że przy takim tempie szczepień w niektórych powiatach akcja zakończy się w roku... 2033. 

Na tym tle Polska wypada bardzo dobrze. Obyśmy mogli bić rządowi RP brawa, również za miesiąc, dwa czy za kwartał.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane