Od dłuższego czasu bowiem totalsi za wszelką cenę starają się wmówić Polakom, że nasza ojczyzna jest izolowana na forum międzynarodowym, w tym także przez Stany Zjednoczone. A widać, że to bujda na resorach. Waszyngton z Warszawą łączą bowiem strategiczne interesy: geopolityczne, militarne i ekonomiczne, także w obszarze energetyki. I choćby przyszło tysiąc opozycyjnych atletów i zjadło tysiąc, nawet niezbyt świeżych kotletów, to nie zmieni to faktu, że Biały Dom i osobiście Donald Trump wybrał Polskę na strategicznego sojusznika Amerykanów w UE po brexicie. Nie musimy mieć tych samych opinii w różnych kwestiach dotyczących na przykład oceny najnowszej historii Polski. Ważniejsza jest jednak umiejętność szukania tego, co łączy, a nie tego, co dzieli. Polska i USA są nastawione na bliską współpracę z obopólną korzyścią. Unia nie może się na to oburzać. Przeciwnie, powinna wziąć przykład ze Stanów, jak dbać o interesy obu stron.
Choćby przyszło tysiąc totalsów…
List 39 senatorów USA (zarówno rządzących Republikanów, jak i opozycyjnych Demokratów) do ich ministra skarbu, wspierający polski sprzeciw wobec budowy rosyjsko-niemieckiego Gazociągu Północnego, jest ciężkim ciosem dla totalnej opozycji w Polsce.