Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
11.01.2023 12:00

Brazylia nie posłuchała Pelégo

W Brazylii trwa ostry, zagrażający demokracji kryzys polityczny z „kryterium ulicznym”. Z perspektywy odległej Europy Środkowej jednak trudno go zrozumieć. Przecież obaj czołowi brazylijscy politycy Jair Bolsonaro (poprzedni prezydent) i Lula da Silva (nowy-stary prezydent) nienawidzą Zachodu i kochają Rosję.

O ludobójczej zbrodniczej agresji rosyjskiej na Ukrainę mieli do powiedzenia tyle, że prezydent Ukrainy to niepoważna postać, bo komik i aktor (tak mówił Bolsonaro), a winę za przedłużającą się wojnę ponoszą USA i Ukraina (tak mówił da Silva). Brazylia niezależnie od rządów od lat, jeśli nie jest sojusznikiem, to partnerem Rosji na arenie międzynarodowej. Można się zastanawiać, jaki jest stopień infiltracji Brazylii przez rosyjską agenturę. Pewne zaś jest, że to nie Ukraina, ale Brazylia okazała się państwem upadłym. Jej przywódcy może nie są komikami z zawodu, ale są nimi de facto. Ze znanych Brazylijczyków jedynie Pelé tuż przed śmiercią nazwał agresję Rosji nikczemną, zbrodniczą, niczym nieuzasadnioną. Szkoda, że tak kochający go Brazylijczycy zignorowali jedno z jego ostatnich przesłań.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE