O ludobójczej zbrodniczej agresji rosyjskiej na Ukrainę mieli do powiedzenia tyle, że prezydent Ukrainy to niepoważna postać, bo komik i aktor (tak mówił Bolsonaro), a winę za przedłużającą się wojnę ponoszą USA i Ukraina (tak mówił da Silva). Brazylia niezależnie od rządów od lat, jeśli nie jest sojusznikiem, to partnerem Rosji na arenie międzynarodowej. Można się zastanawiać, jaki jest stopień infiltracji Brazylii przez rosyjską agenturę. Pewne zaś jest, że to nie Ukraina, ale Brazylia okazała się państwem upadłym. Jej przywódcy może nie są komikami z zawodu, ale są nimi de facto. Ze znanych Brazylijczyków jedynie Pelé tuż przed śmiercią nazwał agresję Rosji nikczemną, zbrodniczą, niczym nieuzasadnioną. Szkoda, że tak kochający go Brazylijczycy zignorowali jedno z jego ostatnich przesłań.