Co do Białorusinów, to oni generalnie jako społeczeństwo są pokojowo nastawieni do wszystkich. Widzą siebie w przyszłości jako kraj neutralny, współpracujący blisko i ze Wschodem, i z Zachodem. Owszem, komunizm sowiecki pozostawił po sobie piętno cywilizacyjne, ale historycznie Białoruś to europejskie Wielkie Księstwo Litewskie, i ta druga tradycja się odradza, o czym świadczy renesans biało-czerwono-białej symboliki. Na Białorusi jest wiele zabytków jak najbardziej zachodnioeuropejskiej kultury. 15–20 proc. mieszkańców to rzymscy (!) katolicy (przy czym Polacy z Białorusi stanowią tylko część białoruskich katolików). A pokojowy sposób, w jaki teraz Białorusini protestują, w porównaniu do tego, jak zachowują się protestujący w mniej ważnych sprawach w Europie Zachodniej czy USA, każe się zastanowić, kto dziś naprawdę reprezentuje wartości europejskie.
Białoruś to Europa
Francuski komisarz UE do spraw rynku wewnętrznego Thierry Breton „błysnął” wywodami o tym, że Białoruś to nie Europa, o czym ma świadczyć m.in. to, że „większość populacji opowiada się za bliskimi związkami z Rosją”. Cóż, większość populacji Francji, zdaje się, opowiada się za bliskimi związkami z Rosją. Czy Francja to nie Europa?