Prezydent Łotwy podkreślił w tym kontekście, że jest to kosztowny projekt, więc aby powstał szybciej, Polska i Finlandia powinny jakoś w nim partycypować. Kraje bałtyckie są niewielkie i mają ograniczone możliwości finansowe. Im mniej środków, tym dłużej trwałaby budowa. Trudno nie odmówić logiki sposobowi rozumowania przywódcy Łotwy. To byłaby linia obrony nie tylko Litwy, Łotwy i Estonii. Gdyby Rosja zajęła te kraje, Polska i Finlandia byłyby następne. Bezpieczeństwo krajów bałtyckich jest ściśle powiązane z naszym. Poza tym Polska się zbroi, ale może warto byłoby oprócz nowych rodzajów sprzętu i ogrodzenia na granicy, mającego zabezpieczyć przed atakiem hybrydowym, zbudować albo rozbudować także ciężkie umocnienia. Zgodnie z zasadą: chcesz pokoju, szykuj się do wojny.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat