Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
24.04.2017 20:16

Turkmenistan – ropa i samodzierżawie

Lecąc do stolicy Turkmenistanu – Aszchabadu, myślę nad tym, co usłyszałem kiedyś w Brukseli od szefów delegacji jednoizbowego parlamentu Turkmenistanu.

Lecąc do stolicy Turkmenistanu – Aszchabadu, myślę nad tym, co usłyszałem kiedyś w Brukseli od szefów delegacji jednoizbowego parlamentu Turkmenistanu. Nie owijali w bawełnę: Turcja i nasz kraj – mówili – to dwa państwa, ale jeden naród. Tak, kulturowe, językowe, historyczne, cywilizacyjne wpływy Ankary są tu przemożne i większe jednak niż Rosji.

Tyle że Turcja dalej, a sąsiedzi: Kazachstan na północnym zachodzie, Uzbekistan na północnym wschodzie, Iran na południu, wreszcie Afganistan na południowym wschodzie – bliżej. Sąsiadów mają Turkmeni specyficznych. Najbogatszy kraj Azji Centralnej ze stolicą w Astanie i ze stabilną władzą Nazarbajewa, większy od Turkmenistanu, ale biedniejszy Taszkent, opływająca w ropę dyktatura mułłów w Teheranie, wreszcie pachnący 40-letnią(!) niemal wojną i eksportem terrorystów Kabul – a dawna Turkmenia w środku, niczym rodzynek w środkowoazjatyckim torcie. Największy ból głowy mają Turkmeni z Afganistanem. Licząca 744 km granica z tym krajem bywa umowna, gdy chodzi o realną kontrolę. Co prawda Mejlis Nobatow, szef państwowej służby migracyjnej, lekceważąco wypowiada się na temat problemów związanych z afgańską granicą, ale już minister spraw zagranicznych (od 2001 r.) Raszyd Meredow w czasie dwugodzinnej rozmowy raz po raz wraca do kwestii Afganistanu, jako potencjalnego zagrożenia dla całego regionu, w tym jego ojczyzny.

Współpraca energetyczna z Unią?

Wicepremiera i ministra do spraw ropy i gazu Maksata Babajewa pytam o – niewątpliwe tutaj jednak – wpływy ekonomiczne Rosji, charakterystyczne przecież, co podkreślam, dla wszystkich dawnych republik sowieckich. Odpowiada dyplomatycznie i się uśmiecha. Ten siedzący naprzeciw mnie człowiek jest faktycznie drugą osobą w państwie. Jak? W turkmeńskim systemie politycznym praktycznie nie istnieje funkcja premiera – prezydent jednocześnie jest via facti szefem rządu. Stąd wicepremier jest numerem 2 w elicie władzy. Obecna głowa państwa Gurbanguly Berdimuhamedow został prezydentem, właśnie będąc wiceszefem rządu – w momencie wyborów w 2006 r.  (jednocześnie sprawował funkcję ministra zdrowia). Może dlatego Babajew jest tak ostrożny? Ale jednoznacznie podkreśla wolę współpracy z Unią Europejską przy projektach energetycznych. Zdaje się wypominać – później uczyni to wprost szef MSZ-etu – że ostatnia poświęcona takiej współpracy wizyta odpowiedzialnego za tę sferę w Komisji Europejskiej (!), słowackiego komisarza Maroša Šefčoviča miała miejsce aż dwa lata temu. Cóż, dywersyfikacja źródeł energii jest dla Europy konieczna niczym tlen. Tylko czy turkmeńsko-azerskie projekty dadzą się ekonomicznie spiąć? Oto jest pytanie. I oto jest też równoległa rosyjska walka per fas et nefas, aby do realizacji tych zamiarów nie dopuścić.

Kierowca chwali władzę

Aszchabad, w którym mieszka 20 proc. ludności państwa, czyli trochę ponad milion mieszkańców, jest miastem sterylnie czystym i tak schludnym, że momentami wydaje się, iż to makieta, a nie żywy organizm. Czysto, bez jednego papierka, o demonstrantach nawet nie wspominając. Architektura jak spod ekierki. Tylko ludzi na ulicach mało. Ale jeśli już są, to szczególną uwagę zwracają kobiety. Olbrzymia ich część chodzi w tradycyjnych narodowych strojach, co trzeba przyznać, dzięki wielu kolorom, urozmaica miejski krajobraz.

Na spotkaniu z organizacjami pozarządowymi na moje pytanie, na ile mogą liczyć na poparcie rządu, zapada krótka cisza, a potem wszyscy, jak na komendę, mówią, jak to władza o nich dba, wspiera, finansuje, pomaga. Słyszę zapewnienia, że jest postęp, bo kiedyś rząd pomagał, owszem, ale teraz pomaga jeszcze bardziej.

Telewizja w Turkmenistanie, skądinąd na słabym poziomie, bardzo wiele czasu poświęca pokazywaniu rodzimych tradycji, ubiorów, rękodzieła. Ta turkmeńska „cepeliada” ma zapewne utrzymać i wzmocnić tożsamość niezbyt dużego kraju, który jest w kulturowo-cywilizacyjnym cieniu dwóch państw, z którymi nie graniczy: Turcji i Rosji, poddany pewnej ekonomicznej presji innego gospodarczego „sąsiada”, czyli Chin, graniczy z mocarstwem regionalnym o coraz większym znaczeniu i poczuciu religijnej misji, jakim jest Iran, ale też dramatycznie niestabilnym rozsiewnikiem terrorystów – Afganistanem i wreszcie najbogatszym państwem Azji Środkowej – Kazachstanem. To sąsiedztwo pełne wyzwań, choć bezpośrednie zagrożenie, gdy chodzi o bezpieczeństwo, płynie raczej przez nieszczelną granicę z Kabulem.

Aszchabad zrywa z samoizolacją

Właśnie dlatego też Aszchabad patrzy na Unię Europejską jako na potencjalnego partnera, zwłaszcza w obszarze energetyki, choć też partnera mało pragmatycznego, który stawia trudne, żeby nie powiedzieć, niezrozumiałe pytania o prawa człowieka i obywatela, denerwując miejscowych i, w jakiejś mierze, psując, a przynajmniej ograniczając możliwość robienia interesów. Słowem, Turkmenistan chce wyjść z izolacji międzynarodowej, w którą sam, na własne życzenie, siebie wpędził. To długotrwały proces, ale prezydent Gurbanguly Berdimuhamedow, który rozpoczął delikatną odwilż, troszeczkę ograniczając rozdęty kult jednostki z czasów Saparmyrata Njazowa, wie, że takie kontrolowane częściowe otwarcie  także  na Zachód, w tym UE, leży w jego interesie, bo stanowi element swoistej balance of power, równowagi sił w polityce międzynarodowej jego ojczyzny. Charakterystyczne, że turkmeński minister spraw zagranicznych, wspomniany już Raszid Meredow najwięcej podróży zagranicznych – po parę rocznie – odbywa do Afganistanu, ale też często bywa w Teheranie, gości też swojego odpowiednika z Iranu w ramach rewizyt.

W porównaniu jednak z odległym Kirgistanem Turkmenistan ma ropę – i na tym opiera zarówno stabilność wewnętrzną postkomunistycznego układu, który rządzi już od ćwierć wieku, jak i w miarę stabilną pozycję międzynarodową.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane