Ostatnia deska ratunku
Bez względu na to, jakie będą ostateczne wyniki wyborów, a piszę ten tekst, nie znając ich, wiadomo, że obóz lewicowo-platformiany poniósł klęskę.
Muszę przyznać, że nabrałem przekonania, iż tak się stanie, oglądając okładkę sobotniego wydania „Gazety Wyborczej”. Któż tam występował jako ostatnia deska ratunku Adama Michnika? Kto miał zadawać ostateczny intelektualny cios „złowrogim pisiorom” i wystraszyć Polaków na tyle, aby w ostatniej chwili zmienili preferencje wyborcze? Dariusz Michalczewski! Słynny „Tygrys”, były zawodowy mistrz świata w boksie, słynny ostatnio obrońca homoseksualistów, przestrzegał przed „obciachem”. Znawca świata i bywalec mówił w wywiadzie, że w wypadku zwycięstwa partii Jarosława Kaczyńskiego Europa nas „oleje”. Wprawdzie jeszcze nie straszył, że niepokornym skuje mordy, ale gdzieś tam niema groźba zawisła. Tak, tak – tyle zostało z poczucia intelektualnej wyższości redakcji GazWybu. Gdy idą złe czasy, obronić cię może tylko emerytowany tygrys.