Polska pociągiem stoi
Najlepsza kiełbasa, jaką jadłem – tak reporterzy portalu Gazeta.pl relacjonują radość pierwszych pasażerów pendolino. Modernizacja ery Tuska ma swoją estetykę.
Coś nowoczesnego i coś dobrze znanego. Jedno pendolino ma przykryć problemy milionów pasażerów polskich kolei, którzy codziennie dojeżdżają do pracy spóźnieni, w tłoku, w niedogrzanych albo przegrzanych pociągach. Jako klient Kolei Mazowieckich widzę regularnie ten dramat nowoczesnej Polski. Warszawę, która jako jedyna potrafi zapewnić pracę, i peryferia, które w mękach do niej docierają – za cenę zmęczenia, zniszczenia prywatnego życia, bo o jakim życiu można mówić, jeśli do pracy dojeżdża się dwie, czasem trzy godziny. Tak wygląda modernizacja naszych czasów.