Warszawa, Hamburg, przepaść
Gdy tysiące warszawiaków ze staropolską gościnnością witały prezydenta najważniejszego państwa świata, w Niemczech doszło do awantur między lewakami a policją.
W Warszawie było święto, serdeczna atmosfera, świat ujrzał uśmiechniętych, znających swoją godność i wartość Polaków. W Hamburgu rannych zostało 76 policjantów, a świat zobaczył twarze Niemców pełne złości. Oczywiście tylko te twarze, które nie były zasłonięte. Bo część z tych, którzy rzucali w niemieckich stróżów prawa kamieniami, butelkami, koktajlami Mołotowa i petardami, była zamaskowana. Warszawa–Hamburg. Radość zwykłych ludzi kontra przemoc lewicowych chuliganów. Polacy, którzy entuzjastycznie witali Trumpa i docenili, że w przeciwieństwie do poprzednika, potrafił mówić prawdę o naszej ojczyźnie – byli tego dnia najlepszymi ambasadorami Polski. Światowe telewizje pokazały ich entuzjazm. Niemieccy bandyci też byli swoistymi ambasadorami swojego państwa. Cieszmy się, że żyjemy nad Wisłą, gdzie przybyszów wita się z gościnnością.