Podobnie jak wcześniej także kojarzeni z komedią Adam Sandler, który ostatnio zachwycił w „Nieoszlifowanych diamentach”, czy zaskakująco poważny w „Foxcatcher” Steve Carrell, Karolak burzy w ten sposób swój wizerunek.
We wchodzących w przyszły piątek na ekrany kin „Banksterach” (16 października!) zobaczymy go w zupełnie innej roli - bezwzględnego, cynicznego bankstera, dla którego liczy się tylko procent i zysk. Aby to osiągnąć jego bohater - dyrektor jednego z banków - mobbinguje, daje łapówki i zastrasza. Jest mistrzem socjotechnik, odpowiedzialnym za zrujnowanie niejednego ludzkiego życia. Powaga najnowszej kreacji aktora opiera się na tym, że jego postać była wzorowana na prawdziwych finansistach - tych, którzy wciskali Polakom niekorzystne kredyty frankowe, zadłużające ich na wiele, wiele lat. Jak mówi sam aktor, w „Banksterach” pokazany jest mechanizm nabijania ludzi w butelkę i bezwzględnego zarabiania na klientach banku.
„Sama historia dzieje się około 2004, 2005 roku, kiedy na potęgę przyznawano ludziom kredyty frankowe. Gram jednego z tych, którzy brali udział w tym procederze - prezesa jednego z banków” - opowiadał aktor.
„Sam jestem klientem i wiem, że na nas się bezwzględnie żeruje. To wyrafinowane, komercyjne działanie. Jestem też beneficjentem kredytu frankowego, jestem w sporze z bankiem. Dlatego myślę, że ten film może być głosem ludzi, którzy czują się przez banki oszukani”
- zdradził.
Jak Tomasz Karolak łamał ludzkie życia? Odpowiedź już 16 października w „Banksterach”.