Dzięki niskiej cenie ropy, a także wzrostowi popularności tanich przewoźników, cena biletu lotniczego w Europie spadła w okresie od maja 2014 r. do maja 2020 r. o 39 procent. To już jednak przeszłość.
Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, linie lotnicze starają się zagospodarować wielki popyt na podróże. Lotniska się zapchały, rejsów jest mniej, więc zadziałało prawo rynku. Ceny biletów wystrzeliły. Lufthansa, która mocno ograniczyła siatkę połączeń, sprzedaje już tylko najdroższe bilety. Opłaciło się. W II kwartale firma spodziewa się 300– –400 mln euro zysku. Podróż z Warszawy przez Frankfurt na lotnisko JFK w Nowym Jorku w lipcu to wydatek 5,5 tysiąca złotych za bilet w jedną stronę w klasie ekonomicznej. W sierpniu jest taniej – 3800 zł za najtańszy rejs – wylicza dziennik.
Jeżeli samolot nie jest wystarczająco wypełniony, przewoźnicy wolą po prostu odwołać lot.
- mówi Johan Geeroms, dyrektor ds. ubezpieczenia ryzyka w krajach Beneluksu w Allianz Trade cytowany przez belgijski dziennik „Het Nieuwsblad".
Z raportu opublikowanego przez firmę ubezpieczeniową Allianz Trade wynika, iż do końca 2022 r. bilety lotnicze będą droższe o 21 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
Może być drożej, ponieważ linie lotnicze chcą utrzymać swoje marże przy rosnących cenach ropy oraz kosztach osobowych.
- czytamy w badaniu. Dodatkowo ceny biletów windować będzie polityka klimatyczna Unii Europejskiej.
To jednak nie koniec złych wiadomości. Analitycy oceniają, że przewoźnicy coraz częściej będą odwoływać swoje loty. Zdaniem ekspertów linie będą to czynić z przyczyn finansowych.