Musimy jednak zrozumieć, że otyłość to tylko objaw, a nie istota choroby otyłościowej, istotą są zaburzenia homeostazy energetycznej organizmu, prowadzące do nadmiernego i niekontrolowanego nagromadzenia tłuszczu.
- tłumaczy dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł, dyrektor Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie oraz wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Skutkiem tego zaburzenia, czyli homeostazy energetycznej organizmu, są powikłania takie jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa serca czy refluks żołądkowo-przełykowy. Specjalista wyjaśnia, że choroba otyłościowa nie jest winą chorego, a chorym na otyłość nie można odmawiać leczenia.
Choroba ta wynika z tego, że mamy w naszym organizmie wiele mechanizmów służących zdobywaniu energii, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Jednym z nich jest grelina, hormon zwykle wydzielany pod wpływem głodu, który wydaje naszemu organizmowi rozkaz - idź do lodówki i jedz.
Zastrzyk z greliny, nawet jak nie jesteśmy głodni, spowodowałby, że zjedlibyśmy wszystko co tylko jest możliwe w naszym zasięgu. Chorzy stale odczuwają pociąg do jedzenia i to nie jest kwestia woli.
- przekonuje dyrektor Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej.
Drugi ważny mechanizm choroby otyłościowej związany jest z zaburzeniem wydzielania hormonu GLP-1, czyli glukagonopodobnego peptydu 1. Jest on uruchamiany w jelicie cienkim po spożyciu posiłku, by pohamować apetyt; mówi nam - odsuń talerz, jesteś już najedzony. Jednak u chorych na otyłość brak jest odpowiedniego wydzielania tego hormonu.
Jeszcze raz zatem powtórzę: chorzy na otyłość nie są odpowiedzialni za tę chorobę, u nich źle działa homeostaza organizmu.
- podkreśla specjalista.
Jego zdaniem trzeba zatem zmienić sposób myślenia o chorobie otyłościowej i strategii jej leczenia: tę chorobę trzeba leczyć w pierwszej kolejności, a nie dopiero wtedy, gdy pojawią się jej powikłania.
Zwykle jednak postępuje się odwrotnie.
- tłumaczy dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł.
Najpierw podawane są leki służące leczeniu powikłań otyłości, na przykład cukrzycy typu 2 czy nadciśnienia tętniczego, a na otyłość zaleca się jedynie redukcję masy. Tymczasem choroba otyłościowa wymaga leczenia, podobnie jak cukrzyca i nadciśnienie tętnicze. I jest dostępne – zaznacza - skuteczne jej leczenie.
Wyjaśnia, że włączenie insuliny u chorych na cukrzycę nasila u nich otyłość. Natomiast leczenie otyłości powoduje ustępowanie cukrzycy. Tak działają chirurgia bariatryczna, jak też niektóre leki, takie jak tzw. analogi GLP-1. Są one podawane chorym na cukrzycę typu 2, ale to również skuteczne leki na chorobę otyłościową.
Leczenie nadciśnienia nie wyleczy otyłości, a odwrotnie – jak najbardziej. Zgłaszają się też chorzy po nieudanych próbach leczenia depresji, a po skutecznym leczeniu otyłości – zdarza się, że ustępuje u nich depresja.
- przekonuje specjalista.
Zwraca uwagę, że wśród 10 najczęstszych chorób na liście Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie ma choroby otyłościowej. Są na niej cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, udar mózgu i choroba niedokrwienna serca (choroba wieńcowa).
Tymczasem za 66 proc. zgonów z powodu tych 10 schorzeń odpowiada otyłość. Kiedy wreszcie w karcie zgonu jako przyczynę śmierci będzie wskazywana otyłość?
- zastanawia się dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł.
Na ogół wpisuje się jedynie bezpośrednią przyczynę zgonu, na przykład zawał serca. Tymczasem zmarły pacjent był przed długi czas otyły i od 17 lat miał wskazanie do operacji bariatrycznej. U tego chorego do zawału serca doprowadziły choroba sercowo-naczyniowa oraz cukrzyca i nadciśnienie tętnicze, ale to były powikłania choroby otyłościowej, która jest praprzyczyną tych schorzeń.