Swoje wnioski przedstawili na łamach pisma „New England Journal of Medicine”.
Kiedy wyobrażamy sobie szkody zdrowotne spowodowane piciem, częściej myślimy o wypadkach samochodowych, niż o raku. Dzieje się tak głównie dlatego, że przemysł alkoholowy tłumił wysiłki na rzecz edukowania konsumentów na temat zagrożeń zdrowotnych związanych z piciem, jednocześnie promując ideę, że alkohol może być korzystny dla zdrowia.
- twierdzą autorki publikacji: dr Anna Grummon z Uniwersytetu Harvarda i dr Marissa Hall z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill.
Alkoholowe statystyki
Jak przypominają, w kwietniu 2022 r. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób opublikowało statystyki pokazujące, że spożywanie alkoholu jest odpowiedzialne za ponad 140 tys. zgonów rocznie; oznacza to ponad 380 zgonów każdego dnia. COVID-19 jeszcze zaostrzył sytuację: liczba zgonów związanych z alkoholem wzrosła o 25 proc. w ciągu zaledwie pierwszego roku pandemii.
Mimo tego niedawno opublikowane ogólnokrajowe badanie wykazało, że prawie 70 proc. dorosłych w USA nie ma pojęcia, że nawet niewielkie lub umiarkowane spożywanie alkoholu może zwiększać ryzyko zachorowania na raka.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z pełnego zakresu zagrożeń związanych ze piciem alkoholu. - Na przykład obecnie istnieje konsensus naukowy, że alkohol zwiększa ryzyko kilku rodzajów nowotworów, w tym głowy i szyi, piersi i jelita grubego, jednak dwie trzecie Amerykanów nie jest tego w ogóle świadomych.
- uważa dr Grummon.
Butelki z alkoholem na cenzurowanym
Zdaniem badaczek jedną ze strategii, które mogłyby poprawić tę świadomość i wypełnić luki w wiedzy społeczeństwa, mogłaby być aktualizacja wymagań odnośnie do etykiet ostrzegawczych umieszczanych na pojemnikach/butelkach z wyrobami alkoholowymi.
Takie ostrzeżenia to niedroga, prosta do wprowadzenia i zrównoważona strategia zdrowia publicznego służąca informowaniu konsumentów i zachęcaniu do zdrowszych zachowań.
- mówią.
Jako przykład przytaczają prawo obowiązujące już w 150 krajach, które nakłada obowiązek znakowania paczek papierosów takimi właśnie etykietami ostrzegawczymi. Wszystkie badania pokazują, że przyczyniło się ono do znacznego spadku liczby palaczy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.
W oparciu o wyniki innych badań autorki ustaliły, że najskuteczniejsze działanie etykiety ostrzegawcze mają wówczas, gdy są umieszczane w widocznym miejscu z przodu opakowania, zawierają elementy wizualne, takie jak dość drastyczne zdjęcia lub ilustracje, i są dostępne w kilku wzorach, dzięki czemu nie stają się „opatrzone” dla konsumentów.
Obecnie ostrzeżenia o szkodliwości alkoholu nie zawierają żadnego z wymienionych elementów, a tworzono je, gdy dowodów naukowych na szkody związane z konsumpcją alkoholu było znacznie mniej niż teraz.
Amerykańska etykieta ostrzegawcza nie była aktualizowana od ponad 30 lat i w dużej mierze pozostaje niezauważona przez konsumentów. Dodatkowo ostrzeżenie głosi, że alkohol „może powodować problemy zdrowotne”, co jest sformułowaniem tak niejasnym, że wręcz wprowadzającym z błąd. Mamy bowiem coraz więcej dowodów na konkretne szkody spowodowane przez alkohol. Rządy mają obowiązek informować swoich obywateli o tych zagrożeniach. Pamiętajmy o tych dwóch trzecich dorosłych Amerykanów, czyli zdecydowanej większości, które nie są świadome, że picie ma związek z rakiem.
- podkreśla dr Hill.