Medyczną zagadką pozostaje nadal kwestia tego, dlaczego zakochujemy się w konkretnych osobach.
Nie wiemy, od czego zależy, że konkretna osoba zaczyna nam się podobać, ale jeżeli rzeczywiście natrafimy na tę odpowiednią osobę, wtedy w odpowiedzi na te bodźce zaczyna się kaskada różnych zdarzeń: pojawia się całe mnóstwo różnych neuroprzekaźników, które powodują różne objawy.
- zobrazowała lekarka.
Czy to miłość? Pierwsze objawy zakochania
Zaczyna się od fenyloetyloaminy, potem dochodzą hormony, jak kortyzol czy noradrenalina, które występują również w sytuacjach stresowych, pojawia się dopamina. I te pierwsze objawy: szybsze bicie serca, może być drżenie rąk, wzmożona potliwość: może nie tyle gotowość do walki, jak przy stresie, co chęć wzmożonej aktywności.
- wyjaśnia dr Szymańska.
Czujemy wtedy, że możemy więcej, czujemy radość, szczęście, spełnienie, euforię. Każdy z nas ten stan uwielbia i spotykając taką osobę, myśli o tym, żeby spotykać ją jak najczęściej i ponownie, ponownie, czuć te objawy.
– dodała specjalistka.
Właśnie z wydzielaniem się tych hormonów wiąże się uczucie „motyli w brzuchu”.
Jest to też spowodowane wzmożoną aktywnością mięśni gładkich żołądka. Osoby zakochane mają zwykle zmniejszone łaknienie.
- przypomniała.
Kiedyś zakochane osoby badano rezonansem magnetycznym i badania ich mózgów wykazały, że w okresie zakochania kora czołowa mózgu (odpowiadająca za wyższe funkcje poznawcze, jak analiza bodźców, planowanie czy rozwiązywanie problemów) jest praktycznie wyłączona.
Czyli potwierdza się to, co się mówi, że miłość jest ślepa i nie zauważamy złych cech u osoby, w której jesteśmy zakochani. Nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego zakochujemy się w tej, a nie w innej osobie, dlaczego pewne związki trwają krótko, a inne długo i dlaczego jest tak, że ten stan zakochania może trwać nawet podobno około dwóch lat, a później przeradza się w miłość – ale nie dzieje się tak zawsze: czasami związek się kończy i tego nie potrafimy medycznie uzasadnić. Miłość pojawia się pod wpływem hormonów i to typowych, jak oksytocyna, czyli hormonu przywiązania – w momentach kontaktu fizycznego, czyli przytulania, bliskości, które są konieczne do rozwijania się miłości.
- wyjaśnia dr Szymańska.