Wymieranie, do którego doszło ok. 250 mln lat temu, pod koniec okresu permskiego, uważa się za największe spośród pięciu dużych wymierań ziemskich (niekiedy mówi się o sześciu, wskazując na obecne tempo zaniku bioróżnorodności ziemskiej). W trakcie wymierania permskiego wyginęło ok. 80 proc. morskich i lądowych gatunków.
Ustalenia dotyczące roli promieniowania UV-B stanowi ostatni element układanki. Naukowcy ustalili, jak do tego doszło po tym, gdy w warstwach z przełomu permu i triasu zaczęto odkrywać zdeformowane zarodniki i ziarna pyłku. Zdaniem badaczy deformacje wywołało właśnie promieniowanie ultrafioletowe.
Z kolei inne pyłki zawierały pewne związki chemiczne, które działały ochronnie przeciwko promieniowaniu UV – opisują naukowcy z międzynarodowego zespołu. Ich zdaniem jest to kolejny dowód na to, że w trakcie wymierania permskiego miał miejsce znaczny wzrost promieniowania ultrafioletowego.
Rośliny potrzebują światła słonecznego do fotosyntezy, zarazem jednak muszą chronić się, a przede wszystkim swój pyłek, przed szkodliwymi skutkami promieniowania UV-B.
- opisuje prof. Barry Lomax z University of Nottingham (W. Brytania).
Jak wyjaśnia, w zewnętrznej osłonce pyłków pojawiają się substancje ochronne (fenolowe), które działają jak filtry przeciwko promieniowaniu UV. Tym samym chronią one delikatne komórki przed uszkodzeniem.
Zespół opracował metodę wykrywania tych związków chemicznych w skamieniałościach pyłków pochodzących z Tybetu. Koncentracja tych związków widoczna byłą w pyłkach, które wytwarzane były przez rośliny w trakcie wielkiego wymierania i w czasie szczytu aktywności wulkanicznej.
Z kolei obecność związków fenoli w roślinach sprawia, że są one gorzej trawione przez roślinożerców. W trakcie globalnego wymierania permskiego, które rozciągnięte było prawdopodobnie na kilkadziesiąt tysięcy lat, środowisko życia zwierząt stało się bardzo wymagające. Zmiany w składzie chemicznym roślin sprawiły, że roślinożercom jeszcze trudniej było przetrwać.