36 proc. umierających dzisiaj seniorów ze wspomnianego przedziału wiekowego miało demencję zdiagnozowaną już dwie dekady wcześniej.
W Polsce tymczasem na demencję choruje 400 tys. osób. Po 60 roku życia objawy otępienia wykazuje 6 proc. populacji, a po 85. roku życia - 25 proc.
Najczęstszą formą demencji jest choroba Alzheimera, która dotyczy prawie 80 proc. przypadków.
Dramatyczny wzrost można zdaniem naukowców przypisać w dużej mierze lepszej diagnostyce i większej świadomości na temat choroby. Odsetek rozpoznawanych chorych mocno zwiększył się np. w momencie, gdy ułatwiono wpisywanie demencji do wniosków o finansowanie leczenia. Mniej więcej w tym samym czasie w życie wszedł także National Plan to Address Alzheimer’s Disease - krajowa inicjatywa wspomagająca walkę z chorobą. W międzyczasie zmalała liczba chorych umierających w zwykłych szpitalach czy oddziałach intensywnej terapii, a znacząco wzrósł odsetek osób otrzymujących pomoc w hospicjach.
Wyniki pokazują, że przed nami jeszcze długa droga, aby odpowiednio, proaktywnie zapewniać odpowiednią opiekę pod koniec życia osobom ze zdiagnozowaną demencją oraz ich rodzinom. Podczas gdy kiedyś problemem było zbyt słabe rozpoznawanie choroby, teraz możemy się skupić na tym, jak w przeróżnych obszarach wykorzystać dane na temat rozpoznanych przypadków - od planowania państwowego budżetu po dostosowanie systemu Medicare
- mówi dr Julie Bynum z University of Michigan, autorka pracy opublikowanej w piśmie „JAMA Health Forum”.
Choć wzrost notowanej liczby chorych wynika głównie z lepszej diagnostyki, to naukowcy podkreślają znaczenie rozmów seniorów na ten temat z lekarzami i rodziną.
Powinny one dotyczyć także rodzaju opieki, jaką starsi ludzie chcieliby być otoczeni, gdyby pojawiła się u nich demencja lub innego typu pogorszenie zdolności poznawczych.