Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Wprowadzenie gier do kanonu lektur? "Fantastyczny pomysł"! Poznajcie "This War of Mine"

Wprowadzenie gier do kanonu lektur to fantastyczny pomysł; gry są obecnie nową muzą, stają się powoli nową formą sztuki - ocenił prezes "11 bit studios" Grzegorz Miechowski, odnosząc się do słów premiera Mateusza Morawieckiego, który w czwartek w siedzibie firmy poinformował, że gra "11 bit studios" "This War of Mine" trafi do kanonu lektur nieobowiązkowych.

Autor:

Jakie wydarzenia stały się inspiracją do gry? Czy był to konkretny konflikt, czy relacje osób, które żyły w czasie którejś z wojen? Może jakieś relacje bliskich, przeczytane książki?

Tych inspiracji było dużo. Szukaliśmy ich w opowieściach osób, które przeżyły wojnę, ale chcieliśmy, żeby nie byli to żołnierze, ale cywile. Chcieliśmy przedstawić wojnę tak, aby była ona jak najbliższa rzeczywistości, a nie temu co zazwyczaj widzimy w filmach i co jest obecne w popkulturze. Tam widzimy herosów, ale prawda jest taka, że w czasie wojny większość osób, które ona dotyka to zwykli cywile, którzy próbują po prostu przetrwać. Historia świata jest na tyle smutna, że tych świadectw jest dość dużo. Natomiast budując już samą grę staraliśmy się, aby było wrażenie, że jest ona osadzona w teoretycznym świecie, ale w czasach, które są nam bliskie i nowoczesne, żeby można było sobie zbudować taki obraz w głowie, że i nam może się to przydarzyć.

W wielu tekstach dotyczącej tej gry pojawia się wątek wojen na Bałkanach, czy to jedna z tych wojen?

To była jedna z naszych inspiracji. Konflikt na Bałkanach jeszcze troszkę jakoś tkwi nam w Polsce w głowach, ale wtedy u nas było spokojnie. Wtedy myśleliśmy jak wydobyć się z "komuny", nasze głowy były zajęte czymś inny, a nie tak daleko toczyła się okropna wojna. Ta wojna wydarzyła się współcześnie w Europie, dlatego oczywiście była jedną z naszych istotnych inspiracji, kiedy "This War of Mine" powstawała.

Dlaczego jej głównymi bohaterami nie są - jak to najczęściej bywa w przypadku gier wojennych - żołnierze, a grupa cywili?

Nasza gra jest o pewnej grupie osób, która ma przetrwać w domu zniszczonym przez wojnę, próbując zdobyć m.in. jedzenie. Decyzją graczy jest np., czy ci cywile pozwolą dołączyć kolejnej osobie. Te osoby wiedzą, że są już trudnej sytuacji, że jeżeli jeszcze ktoś do nich dołączy, to grupa tylko pogorszy własne położenie. W taki sposób stawiamy gracza w sytuacji, w której musi podjąć decyzję, która dziś wydają się oczywiste – ktoś puka do naszych drzwi, potrzebuje pomocy, my go przyjmujemy. Chodzi o sytuację, gdzie np. trzy osoby próbują przetrwać - powiedzmy podczas wojny na Bałkanach - tworząc małą wspólnotę, a nagle ktoś jeszcze chce do nich dołączyć, choć już ta trójka ledwo sobie radzi. I tutaj gracz musi zdecydować - czy ta trójka podejmie "tę oczywistą decyzję", czy może jednak nie.

Co sądzi Pan o pomyśle premiera, aby gry trafiły do kanonu lektur?

Ten pomysł jest fantastyczny. To w jakiś sposób spełnienie moich marzeń, ponieważ uważam, że gry są nową muzą, stają się nową formą sztuki i kultury. Od zawsze jesteśmy przyzwyczajeni, że muzyka, literatura, film są sztukami – choć nasi przodkowie pewnie by tak nie powiedzieli o filmie - tak jestem przekonamy, że to samo dziś dzieje się z grami. To jest ta najmłodsza muza, która się powoli kształtuje. To się dzieje, to jest nowy język, którym da się opowiadać rzeczy w inny sposób niż w książce czy filmie. Cieszy mnie, że zostało docenione coś, co nam się tylko kiedyś marzyło. Wydarzyło się coś niesamowitego – gra stała się lekturą szkolną.

Czy Pana zdaniem gry mogą być pomoce np. przy nauczaniu etyki lub historii?

Tak, jak najbardziej. Tworzy się pewnego rodzaju nowy język, który daje nowe możliwości. Coś co jest trudno osiągalne w książce, w grze może być możliwe. Ta opowieść różni się tym, że w książce mamy gotową, skończoną historię, natomiast w grze ta opowieść może tworzyć się sama w zależności od tego, jaką decyzję podejmiemy, co zrobimy. W grze nie musimy narzucać ocen moralnych, czy decyzji graczowi. On sam później może ocenić, czy to co zrobił, było dobre. W książce nie mamy takiej możliwości, gra taką możliwość stwarza. Poza tym potem też podczas lekcji można przedyskutować różne warianty postępowania w tej samej sytuacji. Każdy wtedy może mieć swoje racje i argumenty, więc to świetne rozwiązanie do wywołania dyskusji o problemach etycznych.

Informacje o grze:

This War of Mine została wydana w listopadzie 2014 r. Jest grą o wojnie pozbawioną heroizmu i splendoru walki – podobnie jak zresztą szkolne lektury o drugiej wojny światowej obierają perspektywę ofiar konfliktu wojennego, czyli cywili. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Pogoren, w którym trwa wojna domowa. Zadaniem gracza jest dopilnować, by jak najwięcej z jego postaci dożyło zakończenia konfliktu. Gra staje się prosta, jeśli gracz jest bezwzględny. Na przykład leki i jedzenie najłatwiej zdobyć, okradając parę staruszków, która bez nich umrze. Bezwzględnemu graczowi łatwiej też będzie zignorować prośbę dziewczynki, która podczas ostrzału chodzi po domach, prosząc o pomoc dla chorej matki.

Gra cały czas stawia gracza przed wyborami moralnymi, sprawia, że trudno zdobyć się na altruizm, jeśli miałby kosztować śmierć jednej z naszych postaci. W grze jest też parę szans na heroizm, jak uratowanie kobiety przed gwałcicielem czy rozbicie siatki przestępczej, jednak takie próby bardzo zazwyczaj kończą się ciężkimi ranami albo nieodwracalną śmiercią bohatera, co z czasem może doprowadzić do śmierci reszty drużyny.

"This War of Mine" uwzględnia psychikę postaci, które mogą opuścić drużynę lub nawet popełnić samobójstwo, jeśli poczucie winy ich przerośnie. Samopoczucie można poprawić przez pomaganie innym lub rozmowę. Po przeczytaniu epilogu widać, że postacie, które musiały postrzegać innych cywilów za przeciwników w grze zamiast ludzi nie odnalazły swojego miejsca w powojennym społeczeństwie.

Specyficzny klimat gry jest zasługą oprawy audiowizualnej. Muzyka jest oparta o gitarę akustyczną, a grafika czerpie zarówno z czarno-białych zdjęć, przywodzących na myśl dokumentalne zdjęcia - także z czasów minionych wojen - jak i rysunków ołówkiem.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Lifestyle