W piątek na profilu Kajetana Łukomskiego pojawiło się 20 screenów, które przedstawiają imprezy organizowane mimo obostrzeń wprowadzonych przez rząd i mimo rekordowych statystyk zakażeń i zgonów z powodu koronawirusa.
Wpis ten wywołał burzę w środowisku klubowym.
Czy ze strony sceny klubowej możemy liczyć na solidarność i wsparcie? Otóż nie - na sam najbliższy weekend w Warszawie zaplanowanych jest co najmniej 8 nielegalnych imprez w zamkniętych przestrzeniach, tajnych willach, itp. Ich line-upy często są reklamowane największymi ksywami, osobami, które na co dzień chwalą się lewicowymi poglądami, tolerancją. Ceny sięgają niebotycznych 100-200 zł za bilet (w obecnym klimacie ekonomicznym to mniej-więcej jak sprzedawanie woreczka ryżu za 50 zł podczas klęski głodu), a umotywowane są oczywiście "dodatkowymi środkami ostrożności". Niektóre z kuriozalnych opisów obiecują "queerową bezpieczną przestrzeń" (!), "feminizm" lub "antysystemowość". Inne robią sobie żarciki z totalitarnych reżimów, których przestrzeń wykorzystują
- napisał Kajetan Łukomski.
Przyznał, ze sam latem zagrał dwa razy w zamkniętej przestrzeni i bardzo tego żałuje.
Jestem jednak bardzo ciekawy jakie fikołki mentalne muszą wykonywać organizatorzy i DJs, żeby uparcie, co weekend promując własnymi twarzami i ksywami zamknięte deathparties w szczycie pandemii nie zauważać szkodliwości swoich zachowań (które nie zaczęły się wczoraj) i nieironicznie utyskiwać na dyskomfort lockdownu. Z wieloma z nich rozmawiałem - ich argumentacja co do grania kręci się wokół niezbyt przekonujących tematów "potrzeb" klubowej gawiedzi, mimo, że ich rodziny często same leżą w szpitalach
- dodaje DJ.
Jeszcze bardziej ciekawi mnie, czy te osoby (szczególnie kluby i nazwiska uparcie powtarzające się w line-upach i wykazie organizatorów) poniosą na naszej scenie jakiekolwiek konsekwencje swoich czynów
- pisze dalej Łukomski.
Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy, których autorzy chwalą DJa za to, że przerwał zmowę milczenia. Autor wpisu dostał jednak wiele wiadomości prywatnych od osób, których wizerunki znalazły się na zamieszczonych screenach.