„Liczby mówią jasno, przeczytajcie je; zmarnowano miliony euro na finansowanie filmów, które były wyświetlane tylko przez kilka dni i miały śmieszną liczbę widzów i wpływy z biletów, a w wielu przypadkach nie trafiły nawet na platformy streamingowe i do telewizji. To produkty, które widział reżyser i może paru jego znajomych”
- stwierdził szef resortu kultury w wywiadzie dla ekonomicznego dziennika „Il Sole- 24 Ore”.
Dodał: “Unikajmy następnych filmów na półkach”.
Odnosząc się do protestów środowisk filmowych i części polityków opozycji przeciwko zapowiedziom cięć Sangiuliano oświadczył: „Jest kasta, która występuje w obronie swoich przywilejów. To może zróbmy tak, aby 50 procent milionowych honorariów reżyserów trafiało do funduszu dla pracowników tej branży”.
Minister podkreślił, że nie zamierza wycofać się ze swoich planów i dodał, że wkrótce dojdzie do „surowej reformy, by wyeliminować ewidentne nieprawidłowości”.
“Wiele osób z tego środowiska mówi mi: 'ministrze, to skandal, trzeba to zmienić'. Wsparcie dla świata kina i jego łańcucha produkcyjnego musi być utrzymane, ale mówię 'dość' niedzielnym producentom, którzy jeszcze kilka lat temu robili co innego, a teraz znaleźli dojną krowę”
- zaznaczył włoski minister kultury.
Zapewnił, że kino leży na sercu zarówno jemu, jak i rządowi.
Plany redukcji nakładów skrytykował między innymi laureat Oscara za film "Wielkie piękno" Paolo Sorrentino.