"Oszustwo miłosne" polega na zwodzeniu ofiar obietnicami i perspektywą wspólnej przyszłości, by prosić następnie o pomoc finansową. I chociaż oszuści zaczynają od kwot niewielkich, ostateczna strata ofiary może sięgać do dziesiątek tysięcy euro. Wiele ofiar zaciąga również na ten cel pożyczki.
"Oszuści najczęściej podają się za żołnierzy tajnych służb, inżynierów budujących tajną placówkę z dala od ojczyzny, lekarzy pracujących w strefie działań wojennych czy zagranicznych dyplomatów. Gdy zaufanie zostanie ugruntowane, ofiara ma poczucie, że jest jedyną osobą na świecie, która może pomóc swojemu nowemu partnerowi wyjść z trudności, aby oboje mogli wreszcie być razem szczęśliwi"
- wyjaśnia BNS.
Schematy i wzorce oszustw pozostają w większości niezmienne przez lata - oszuści spotykają potencjalne ofiary w sieciach społecznościowych lub na portalach randkowych. Po nawiązaniu kontaktu komunikacja jest kontynuowana za pośrednictwem poczty elektronicznej lub komunikatora. Związek trwa zwykle tydzień lub dwa, dopóki oszust nie zdobędzie zaufania, a często serca ofiary.
Największym wyzwaniem związanym z tego typu oszustwami jest to, że trudno je wykryć i im zapobiec. Niewiele osób kontaktuje się też w tej sprawie z policją lub bankiem. Najczęściej ofiarą tego rodzaju oszustw padają kobiety. Bank SEB rekomenduje pozyskiwanie szczegółowych informacji o osobie poznanej w sieci, zanim nawiązany zostanie bliższy kontakt.
"Jeśli zostaniesz poproszony o podanie danych osobowych, danych bankowych lub hasła, bądź bardzo ostrożny i najlepiej nikomu ich nie podawaj. Nieznajomy nie powinien mieć też dostępu do komputera lub urządzenia inteligentnego"
- podkreślił bank.
"Jeśli uważasz, że padłeś ofiarą oszustów, skontaktuj się z policją, a także niezwłocznie poinformuj swój bank, korzystając z kontaktów na jego oficjalnej stronie. Im szybciej skontaktujesz się z bankiem, tym większe prawdopodobieństwo zamknięcia ścieżek umożliwiających dalsze nadużycia"
- dodano w komunikacie.