"Istotnym męstwem jest żyć, gdy żyć się godzi, a umrzeć, kiedy umrzeć trzeba" – czytamy w "Bushido: dusza Japonii" autorstwa Inazo Nitobe. Specyficzna i dla zachodniego człowieka często niezrozumiała kultura Japonii, niemal równie często stawała się dla niego źródłem inspiracji, zwłaszcza pod wpływem recepcji twórczości Akiry Kurosawy. "Jego wpływ na filmowców z całego świata jest tak głęboki, że prawie nieporównywalny" – mówił Martin Scorsese.
Edward Zwick nigdy nie ukrywał swojej fascynacji kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni oraz podziwu dla cesarza japońskiego kina - jak powszechnie określa się Kurosawę. Szczególnie dla jego "Siedmiu samurajów" (1954) z Toshiro Mifune. Na szczęście dla reżysera okazało się, że podobne fascynacje przejawia jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich aktorów i producentów – Tom Cruise. To właśnie jego zainteresowanie pozwoliło Zwickowi rozpocząć projekt zatytułowany "Ostatni samuraj", którym dotychczas przez kilka lat próbował bezskutecznie zainteresować różne wytwórnie filmowe.
"Zawsze czułem ogromny szacunek i podziw dla japońskiej kultury i dla Japończyków. Elegancja i piękno samurajów, ich wewnętrzna siła, bezgraniczna lojalność, ich poczucie honoru i chęć oddania życia w słusznej sprawie. Nie mogłem się temu wszystkiemu oprzeć. Te wartości są ważne także dla mnie"
– mówił cytowany w 2004 r. na łamach "Filmu" Cruise.
Światowa premiera miała miejsce 22 listopada 2003 r. Nieco ponad dwa miesiące później, 30 stycznia 2004 r. film trafił również do kin w Polsce.
Zdaniem Łukasza Adamskiego, mówiąc o "Ostatnim samuraju" warto zauważyć przede wszystkim udział Kena Watanabe. "Patrząc na rolę Kena Watanabe można powiedzieć, że jest to film w pewien sposób przełomowy. Wówczas bowiem gwiazdy kina azjatyckiego w Hollywood nie były aż tak doceniane" – mówi krytyk, dodając, iż "obecnie zarówno wskutek ważnej roli Watanabe, jak i późniejszych sukcesów kina azjatyckiego, jak Parasite (2019), Hollywood jest już pod tym względem dużo bardziej otwarte".
Rolę Watanabe doceniono również w "The New York Times". "O wiele bardziej wyważone i odważne aktorstwo prezentuje Watanabe" – zauważył krótko po premierze filmu Elvis Mitchell.
- Prawdopodobnie najbardziej znany poza Japonią jako trzcinowy, niespokojny pomocnik w klasycznym filmie dla smakoszy "Tampopo" (1985), Watanabe rozwinął się fizycznie i duchowo. Formalność, którą wnosi do Katsumoto, jest ciężko wywalczona, zwłaszcza gdy prowadzi przemyślane rozmowy z Algrenem
– podsumował krytyk. Warto podkreślić, iż była to pierwsza anglojęzyczna rola japońskiego aktora, który poradził sobie na tyle dobrze, iż został za nią nominowany do Oscara (Statuetkę za najlepszą rolę drugoplanową otrzymał wówczas Tim Robbins za "Rzekę tajemnic" (2003) w reż. Clinta Eastwooda).
Film nominowano do Oscarów również za najlepsze kostiumy, scenografię i dźwięk. Nieco zaskakujący wydaje się brak nominacji dla Hansa Zimmera za muzykę, który podobnie, jak Tom Cruise musiał zadowolić się jedynie nominacją do Złotych Globów.
- "Ostatni samuraj" to film nastawiony na pokazanie Japonii oczami białego człowieka. Typowo hollywoodzkie kino akcji, które miało jeszcze bardziej rozpalić blask gwiazdy Toma Cruise’a
– ocenia Łukasz Adamski.
"Ostatni samuraj" zdobył sympatię widzów na całym świecie, czyniąc film jednym z najchętniej oglądanych, co w ostateczności przyniosło blisko 500 milionów dolarów zysków.