Marta Bryła oraz Michał Żebrowski postanowili wesprzeć kandydata KO na urząd prezydenta RP. O ile przyjaźń Trzaskowskiego ze znanym aktorem nie jest tajemnicą, pewnym zaskoczeniem dla fanów serialu "Korona Królów", emitowanego w TVP, jest poparcie znanej z roli królowej Aldony Marty Bryły.
Jak podaje portal pudelek.pl, cytując osobę ze sztabu wyborczego Trzaskowskiego, "bardzo boli ją, że władza tak teraz dzieli Polaków i napuszcza na różne środowiska, w tym osoby LGBT".
Bryła zgodziła się wziąć udział w tym spocie z potrzeby serca. Bardzo przeżywa obecną sytuację w kraju
- czytamy.
Warto przypomnieć, że jeszcze wczoraj Marta Bryła zamieściła przejmujący post, w którym skarży się na hejt ze strony przeciwników PiS.
Dla młodej aktorki postać królowej Anny była pierwszą poważną rolą, w której mogła wykazać się swoimi umiejętnościami. Szybko jednak odczuła konsekwencje grania w serialu TVP. Aktorka opublikowała screeny hejterskich wiadomości, w których wyzywano ją od "zer" i "pisowskich k***ew" oraz wróżono rychły koniec kariery.
Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek napisać taki post. Potrzebowałam czasu, by nabrać dystansu. Zatem... Takich wiadomości jak poniższa otrzymuję od czasu mojej aktywności zawodowej bardzo dużo. Wszystko zaczęło się, gdy wzięłam udział w projekcie "Korona Królów". To była dla mnie pierwsza tak duża rola. Poznałam nowych ludzi, zdobyłam doświadczenie przed kamerą, miałam możliwość nauczyć się jeździć konno i „łapać światło”
- wyjaśnia aktorka.
Nagle w jednej chwili zaczęłam być postrzegana politycznie. Pisano o mnie i do mnie okropne wiadomości. Na tle ciekawej i rocznej przygody był hejt i zastraszanie brakiem późniejszej pracy w zawodzie. Łatka, szuflada poglądowa
- pisze Marta Bryła i wspomina, że problem nie skończył się wraz z przyjęciem roli w stacji TVN.
Przeczytajcie: