Aktywiści organizacji broniących praw zwierząt świętowali we wtorek w Pampelunie brak tegorocznej gonitwy byków oraz następującej po niej korridy i wzywali do trwałego zaprzestania tych krzywdzących zwierzęta praktyk.
W przedstawionym manifeście deklarowali, że zebrali się, "by uczcić życie tych (zwierząt), które nie zginą, tych, które nie będą torturowane, które nie zostaną wystawione na pośmiewisko".
Jeden z działaczy wyraził żal, że "walki byków są uznawane za kulturę w XXI wieku".
Organizacje we wprowadzonym w Hiszpanii z powodu epidemii koronawirusa i wciąż obowiązującym zakazie organizowania walk byków widzą szansę na stałą zmianę, pozostawienie za sobą przeszłości i budowanie "lepszej normalności" bez wykorzystywania zwierząt dla ludzkiej rozrywki.
Tegoroczne Sanferminas, tradycyjnie obchodzone między 6 a 14 lipca, zostało zawieszone z powodu epidemii. Władze nie wykluczają jednak, że święto odbędzie się w innym terminie. Rozsławiona przez Ernesta Hemingwaya fiesta co roku przyciągała do stolicy Nawarry ponad milion turystów.
Jej najbardziej znaną atrakcją były encierros, czyli biegi setek ochotników po zamkniętych ulicach miasta, uciekających przed hodowanymi do walk bykami; po tym zwierzęta były zabijane podczas korridy.
Według badań Sociometrica dla dziennika „El Espanol” w 2019 r. ponad 56 proc. Hiszpanów była przeciwna korridom, a mniej niż 25 proc. opowiadała się za utrzymaniem tego zwyczaju. Wśród ludzi młodych, od 16 do 24 lat, aż 84 proc. „nie odczuwa dumy” z tej tradycji.