Początkowo film oparty na sztuce Murraya Burnetta i Joan Alison zatytułowanej "Everybody Comes to Rick’s", którą Hall Wallis z Warner Bros. zakupił za 20 tys dolarów, miał reżyserować William Wyler. Jednakże pracował on już na planie "Pani Miniver" (1942) i był nieosiągalny dla producentów, którzy ostatecznie zdecydowali się powierzyć reżyserię urodzonemu w Budapeszcie węgierskiemu imigrantowi Michaelowi Curtizowi.
W roli głównej (Rick Blaine) obsadzono Humphreya Bogarta. Główną rolę kobiecą otrzymała natomiast Ingrid Bergman (Ilsa Lund) – co ciekawe, aktorce wypłacono 7 tys. dolarów zaliczki, byle tylko zgodziła się zagrać bez uprzedniej lektury scenariusza, który zresztą i tak poprawiano, nawet w trakcie trwających od 25 maja do 3 sierpnia 1942 r. zdjęć. Dla obydwojga "Casablanca" będzie najważniejszym filmem w karierze. Na planie jednak niemal z sobą nie rozmawiali. Bogart nie znosił kręcenia scen miłosnych, ponadto Bergman była od niego wyższa, przez co musiał nosić specjalne, przytwierdzone do butów koturny, co nie ułatwiało mu pracy. Nie bez znaczenia był również fakt, że aktorzy nie znali zakończenia. Początkowo sądzili, że to celowy zabieg twórców.
"Codziennie kręciliśmy sceny wytrzepane z kapelusza i staraliśmy się, żeby to miało jakiś sens. Nikt nie wiedział, dokąd to wszystko zmierza i jak się zakończy, co nie pomagało w budowaniu postaci. I cały czas chciałam wiedzieć, w kim powinnam być zakochana: w Paulu Henreidzie czy w Humphreyu Bogarcie" – wspominała Bergman.
Premiera odbyła się w Święto Dziękczynienia, 26 listopada 1942 r., w nowojorskim Hollywood Theater i … po tym, jak została przez widzów zignorowana, film wycofano z dużego ekranu. Niedługo później, bo 23 stycznia 1943 r., "Casablanca" otrzymała jednak kolejną szansę i rozpoczęła się szeroka dystrybucja. Tym razem obraz został dostrzeżony przez branżę, czego dowodem było osiem nominacji do Oscara – w tym pierwsza dla Bogarta. Ostatecznie tytuł otrzymał trzy – dla najlepszego filmu, za reżyserię i scenariusz.
Curtiz miał na swoim koncie wiele filmów, ale to właśnie "Casablanca" zapewniła mu nieśmiertelność.
Film kosztował około miliona dolarów, co nie było kwotą nadzwyczajnie dużą nawet wówczas – dla porównania "Przeminęło z wiatrem" (1939) dysponowało budżetem niemal czterech milionów dolarów, ale już "Ich noce" (1934) nieco ponad trzysta tysięcy. Zaś kręcona równolegle z "Casablancą" "Pani Miniver" Wylera prawie pięć i pół miliona dolarów. Curtiz nie miał więc do dyspozycji budżetu na superprodukcję. Mimo to sukces, jaki niosła z sobą "Casablanca", niemal z marszu przyciągnął pomysły kontynuacji, a co za tym idzie ponownego, dużego zarobku. Planowano tym samym prace nad kolejną częścią zatytułowaną "Brazzaville", ostatecznie jednak nie podjęto się realizacji. W latach osiemdziesiątych Howard Koch napisał scenariusz "Return To Casablanca". Fabuła miała się skupiać na synu Ricka i Ilsy – Richardzie. Akcję osadzono 20 lat później. Jednak również ten pomysł nie doczekał się finalizacji.
Do pomysłu nakręcenia kontynuacji ponownie wrócono na początku XXI wieku. Finalnie uznano jednak, że "Casablanca" jest nietykalna. Mając na uwadze, że do głównych ról proponowano Ashtona Kutchera i Madonnę, to bez złośliwości można powiedzieć – całe szczęście.
Lata upływają, a kolejne pokolenia doceniają walory "Casablanki" i chętnie do niej wracają. Bogart i grana przez niego postać stała się dla wielu mężczyzn punktem odniesienia, dla kobiet zaś obiektem westchnień.