Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Światopoglądowy spór o patriotyczne utwory. BBC chce ograniczyć ostatni koncert The Proms

Mające 125-letnią tradycję koncerty The Proms, będące jednym z głównych wydarzeń lata w Wielkiej Brytanii, stały się obiektem sporu światopoglądowego po tym, jak organizująca je stacja BBC zgodziła się na ograniczenie patriotycznego repertuaru.

Autor:

Odbywające się przez całe lato w Royal Albert Hall w Londynie The Proms są koncertami muzyki klasycznej, ale ostatni z nich - Last Night of The Proms - ma odmienny repertuar. Tego wieczora wykonywane są tradycyjne, popularne utwory, będące symbolem brytyjskiej historii i tożsamości, a patriotyczną atmosferę wzmaga ich wspólne śpiewanie przez publiczność i wszechobecne brytyjskie flagi.

W niedzielę "Sunday Times" ujawnił, że stacja BBC rozważa usunięcie z repertuaru kilku utworów, w tym szczególności "Rule Britannia!" i "Land of Hope and Glory", obawiając się, że będą one postrzegane jako gloryfikowanie imperialnej przeszłości. Szczególnie, że restrykcje związane z koronawirusem, w tym dotyczące śpiewania, dałyby wygodny pretekst do ich skasowania, zaś dyrygentka Daria Stasevska, która gościnnie będzie prowadzić tegoroczny Last Night of The Proms, jest gorącą zwolenniczką ruchu Black Lives Matter.

Po oburzeniu, jakie wywołała ta informacja, BBC ogłosiła w poniedziałek, że oba utwory pozostaną w programie, ale będą wykonywane tylko w wersji instrumentalnej. Jak wyjaśniał dyrektor generalny BBC Tony Hall, jest to spowodowane tym, że koncert i tak będzie się odbywał bez udziału publiczności, więc nie da przy pustej sali odtworzyć normalnej atmosfery Last Night of The Proms. "Chodzi o to, że doszliśmy do właściwego wniosku, że jest bardzo, bardzo trudne, aby w Royal Albert Hall, która mieści ponad 5 tys., mieć atmosferę Last Night of The Proms" - mówił. Dodał, że zapewne powrócą one w przyszłym roku.

Jakkolwiek ograniczenia związane ze śpiewaniem są faktem, w wyjaśnienia BBC, że chodzi tylko o koronawirusa, nie wszyscy uwierzyli.

"Prawdziwym problemem tej korporacji jest to, że zawsze wpada ona w panikę z powodu rasy, a jednym z powodów, dla których zawsze wpada w panikę, jest brak pewności siebie. Zasadniczym powodem, dla którego nie ma pewności siebie jest to, że w kierownictwie nie ma różnorodności etnicznej. Są pokoje pełne białych mężczyzn, którzy panikują, że ktoś będzie myślał, że są rasistami"

- mówił w Times Radio Trevor Philips, czarnoskóry były przewodniczący komisji ds. równości i praw człowieka.

Do sprawy odniósł się też, i to już dwukrotnie, premier Boris Johnson. W poniedziałek oświadczył, że celem walki z rasizmem nie powinno być usuwanie symboli, lecz realnych problemów i nierówności. We wtorek zaś podkreślił, że najwyższy czas, by Brytyjczycy przestali się wstydzić swojej historii i kultury.

"Nie mogę uwierzyć... BBC mówi, że nie będą śpiewać słów 'Land of Hope And Glory' czy 'Rule Britannia!' jak to tradycyjnie robią pod koniec Last Night of The Proms. Myślę, że nadszedł czas, abyśmy przestali wstydzić się naszej historii, naszych tradycji i naszej kultury, i abyśmy zaprzestali tego ogólnego samoobwiniania się"

- oświadczył.

Przeciwko usuwaniu tradycyjnych utworów opowiedziała się też opozycyjna Partia Pracy.

"Pompa i widowisko Last Night of The Proms jest niezbędnym składnikiem brytyjskiego lata. Program jest sprawą organizatorów i BBC, ale cieszenie się pieśniami patriotycznymi nie stanowi - i nie powinno stanowić - bariery w badaniu naszej przeszłości i wyciąganiu z niej wniosków"

- oświadczył jej rzecznik.

 

Koncert Last Night of The Proms zaplanowany jest na 12 września.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Lifestyle