Rezerwat znajduje się na brzegu rzeki Rio Grande, która oddziela Stany Zjednoczone i Meksyk. Pozostanie zamknięty do odwołania.
"Bezpieczeństwo naszych pracowników i gości jest naszą główną troską" - podkreślił w oświadczeniu Jeffrey Glassberg, prezes północnoamerykańskiego stowarzyszenia motyli NABA, które zarządza organizacją.
W 2017 roku ten sam rezerwat motyli w Teksasie złożył skargę na budowę muru granicznego między USA a Meksykiem, twierdząc, że zagraża ona siedliskom skrzydlatych owadów.
Decyzja o wstrzymaniu działalności przez rezerwat została podjęta po awaryjnym trzydniowym zamknięciu w weekend, związanym z wiecem w sprawie bezpieczeństwa granicznego "We Stand America". Brało w nim udział wielu zwolenników teorii o udziale rezerwatu w sprowadzaniu imigrantów do Ameryki.
Tydzień wcześniej dwie kobiety pojawiły się w rezerwacie, domagając się pokazania nielegalnych przejść granicznych. Według rezerwatu, bezpośrednio grożono dyrektorce obiektu i jej synowi.
"Czekamy na nowe otwarcie, gdy władze i profesjonaliści, którzy pomagają nam radzić sobie z tą sytuacją, dadzą zielone światło"
- powiedział Glassberg. Dodał, że pracownicy będą otrzymywać wynagrodzenie w trakcie zamknięcia obiektu.
Sanktuarium jest domem dla ponad 200 gatunków motyli, a także rysiów, pancerników, kojotów i żółwi. Co roku przyciąga ponad 35 tys. odwiedzających, w tym 6 tys. dzieci w wieku szkolnym.