Ósmego dnia wojny na Ukrainie wyruszyła z rodzinnego Dnipra (liczącego około milion mieszkańców miasta na południowym wschodzie kraju) w kierunku Lwowa, a stamtąd w stronę granicy z Polską.
"Mogłam zabrać albo walizkę z ubraniami, albo koty. Nie było się nad czym zastanawiać"
- powiedziała "OZ".
Obecnie przebywa w gospodarstwie agroturystycznym w Kluetz, gdzie do dyspozycji ma niewielki pokój - pisze gazeta.
Koty są zestresowane po dniach spędzonych w drodze i są bardzo nieśmiałe, gdy przychodzą obcy. "Ale nic im nie będzie" - zapewnia Aszani.