Producent filmowy David Traub wraz z synem podszedł do dwóch policjantek na przedzamczu w Reszlu. "Powiedział, że zgubił telefon i poprosił o pomoc w odzyskaniu go, bo na aparacie syna wyświetlała się lokalizacja jego telefonu. Wskazywała las" - powiedziała oficer prasowa policji w Kętrzynie Ewelina Piaścik. Przyznała, że producent filmowy wspólnie z synem byli w lesie, ale sam zrezygnowali z próby odnalezienia telefonu.
Policjantki wspólnie z Traub'em i jego synem ruszyły w miejsce wskazywane przez GPS. Gdy jechały do lasu zauważyły, że aparat zmienia położenie. Jechały śladem pokazywanym na mapie i tak trafiły do wsi Łężany, gdzie na jednym z podwórek stało auto załadowane drewnem.
"Policjantki zapytały kierowcę tego auta, czy nie znalazł w lesie telefonu. Okazało się, że trafiły na właściwego człowieka, znalazł telefon na leśnej drodze i po rozładowaniu drewna chciał go odwieźć na komisariat"
- powiedziała Piaścik.
Szczęśliwy z odnalezienia smartfona Traub i jego syn zrobili sobie wspólne zdjęcie z policjantkami z patrolu. Uwiecznili się nie na tle lasu, ale na przedzamczu w Reszlu.