Powstający film, w reżyserii Sebastiana Kwidzyńskiego, to historia chłopca o imieniu Jacek, który zainspirowany opowieścią starszej kobiety, postanawia wyruszyć na poszukiwanie mitycznego kwiatu paproci. Według legendy, zdobycie go zagwarantuje znalazcy wieczny dostatek. Jacek podejmuje ryzyko, by uratować chorą siostrę.
- Bardzo często słyszymy pytanie, dlaczego na ekran przenosimy właśnie "Kwiat paproci". Odpowiedź jest prosta: chcieliśmy powrócić do dzieciństwa, magii i baśni. "Kwiat paproci" opowiada o pierwszych krokach i wyborach, o drodze dojrzewania oraz o pożądaniu i miłości. Wszystko to, z czym wielu ludzi mierzy się w młodzieńczych latach
– mówi o projekcie producentka i współreżyser, Marta Filipiak.
Wyjaśniła, że film chce przekazać uniwersalne wartości w formie pytania: "Ile warte jest bogactwo, którym nie można się dzielić?". "Nie ma chyba bardziej uniwersalnego pytania, zarówno dla dzieci jak i dorosłych" - oceniła.
Jak zapewniają twórcy, to opowieść wciągająca zarówno dzieci, jak również rodziców. Film, zrealizowany na podstawie baśni Józefa Ignacego Kraszewskiego, wzbogacony został postaciami z mitologii słowiańskiej. Na ekranie, oprócz głównego bohatera – Jacka, pojawią się m.in.: Kłobuk, Ognik, diabeł Rokita i Strzyga.
- Uznaliśmy, że najwyższy czas pokazać piękno i różnorodność naszych legend, podań a przede wszystkim występujących w nich postaci. Dlatego "strachy", które według Kraszewskiego były w lesie, w naszym filmie dostały twarze słowiańskich demonów
- powiedziała Filipiak.
Producentka dodała, że wielką pomocą przy wymyślaniu wspomnianych stworów okazała się książki - Leonarda Pełki o ludowej demonologii i "Bestiariusz słowiański" autorstwa Witolda Wargasa i Pawła Zycha.
Podkreśliła unikatowość wykonanej scenografii. Po pierwsze, artyści podjęli się budowy gigantycznych makiet od zera. "Często musieliśmy sami opracowywać i tworzyć nowe rozwiązania techniczne, z bardzo prostego powodu - nikt przed nami tego nie robił. Zbudowaliśmy w hali jezioro, rzekę, bagna" – mówiła.
Scenarzyści starali się w dużej mierze korzystać z materiałów pochodzących z wtórnego obiegu.
- Szczególne miejsce w produkcji zajęły kostiumy, nakrycia głowy i buty, których forma, faktura, kolory są zintegrowane ze scenografią. Niektóre kostiumy wcześniej zostały na jakiś czas zakopane w ogrodzie, żeby wyglądały bardziej realistycznie. Duża część kostiumów, scenografii i rekwizytów została stworzona z materiałów recyklingowych
- wyjaśniła producentka.
"Zależało nam, aby świat, który tworzymy, miał rozmach, żeby nasi odbiorcy poczuli jego siłę" – powiedziała. "To było bardzo trudne, gdyż często musieliśmy polegać na wyobraźni, gdyż większość zdjęć powstawała z użyciem screenów. Przez wiele miesięcy budowaliśmy małą i dużą scenografię. Często łączyliśmy obiekty w różnych skalach. Robiliśmy symulacje komputerowe. A aktorzy widzieli tylko mały fragment przestrzeni. Było to duże wyzwanie dla nas wszystkich".
Na ekranie będzie można zobaczyć: Janusza Chabiora, Piotra Głowackiego, Sebastiana Stankiewicza, Laurę Breszkę i Jerzego Bończaka. W rolę młodego Jacka wcieli się debiutujący Stanisław Kotwicki.
Autorką scenariusza jest Katarzyna Płońska, za reżyserię odpowiadają Sebastian Kwidzyński i Marta Filipiak. Choć wszyscy od lat są związani z produkcją, będzie to pierwszy w ich dorobku film fabularny.
Józef Ignacy Kraszewski (1812-87) był pisarzem, publicystą, historykiem i działaczem społecznym. Przed powstaniem listopadowym studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Brał aktywny udział w życiu studenckim, a także udzielał się w gronie spiskowców, za co w grudniu 1830 roku został skazany na więzienie - później wyrok zamieniono na przymusowe osiedlenie w Wilnie pod dozorem policyjnym. Do 1863 r. działał aktywnie w zaborze rosyjskim. Po upadku powstania styczniowego został zmuszony do emigracji do Drezna, gdzie żył i pracował ponad 20 lat.