Brytyjski pisarz w podcaście "Self Publishing Show", podaje portal antyradio.pl, wyjaśnił, że przyglądał się statystykom, w których zobaczył, iż jego książka zajmuje dopiero 13. miejsce w zestawieniu najchętniej kupowanych. Postanowił zatem zadziałać.
Jak czytamy na "The Guardian", Dawson kupił 400 egzemplarzy własnej książki, co kosztowało go aż 3,6 tysięcy funtów. Jednak osiągnął swój cel, a jego dzieło trafiło do upragnionej, pierwszej dziesiątki rankingu "Sunday Times". Zakupione powieści autor rozesłał do czytelników w Stanach Zjednoczonych
- informuje portal.
Pisarze podzielili się na dwa obozy. Część skrytykowała pomysł Dawsona i podkreśliła, że chwalenie się sukcesem bez informowania, w jaki sposób się go osiągnęło jest w tym przypadku dość niesmaczne. Inne głosy mówią, że autor nie złamał żadnego prawa, a wydawnictwa wielokrotnie wybierają wątpliwe rozwiązania w kwestii promowania swoich produktów
- informuje antyradio.pl.