"W związku z nadzwyczajnym dochodem z energii morskiej, strażnik królewskiego skarbca napisał do premiera i ministra finansów, aby przekazać życzenie króla, aby ten nadzwyczajny wzrost został skierowany na szersze dobro publiczne, a nie na grant dla suwerena, poprzez odpowiednie zmniejszenie części nadwyżki uzyskiwanej przez The Crown Estate, która finansuje grant dla suwerena"
- przekazał Pałac Buckingham.
The Crown Estate jest działającym na zasadach komercyjnych przedsiębiorstwem, które zarządza nieruchomościami będącymi dziedzicznym "publicznym majątkiem suwerena" - czyli nie jego osobistą własnością. Zyski z jego działalności trafiają do budżetu państwa, ale są one punktem odniesienia dla wyliczania grantu dla suwerena - kwoty, którą rodzina królewska otrzymuje na utrzymanie pałaców królewskich wraz z ich personelem, wynagrodzenie z tytułu wykonywanych obowiązków czy koszty podróży. Zwykle wynosi on 15 proc. zysków The Crown Estate, choć teraz odsetek ten został czasowo podniesiony do 25 proc. ze względu na renowację Pałacu Buckingham. W ubiegłym roku finansowym wartość grantu wyniosła 86,3 mln funtów.
Jednak ze względu na zawarte przez The Crown Estate umowy - o łącznej wartości 1 mld funtów - dotyczące powstania sześciu morskich farm wiatrowych, oczekuje się, że zyski znacząco wzrosną. W związku z kryzysem kosztów utrzymania, którego doświadcza wiele brytyjskich rodzin, mogłoby to postawić rodzinę królewską w niezręcznej sytuacji. W swoim pierwszym orędziu bożonarodzeniowym Karol III mówił, że podziela zaniepokojenie związane z kryzysem kosztów utrzymania i obecnymi trudnościami finansowymi, z którymi boryka się wiele osób.
Decyzję o tym, jaki odsetek dochodów The Crown Estate przekazywany jest na grant dla suwerena podejmują premier, minister finansów i strażnik królewskiego skarbca, a nie monarcha.