Do tej pory nie było jednak jasne, kiedy koty - już udomowione lub jeszcze dzikie - dotarły z Bliskiego Wschodu na tereny obecnej Polski. Odpowiedź na to pytanie jest trudna, bo kości różnych kotów - zarówno bliskowschodnich i ich udomowionych krewnych, jak i naszych rodzimych żbików europejskich - są w zasadzie nie do odróżnienia. Znajdując szczątki zwierząt sprzed tysięcy lat archeozoolodzy nie mają pewności, czy chodzi o koty z lokalnych, dzikich populacji, czy może o koty pochodzące z Bliskiego Wschodu, które trzymały się bliżej ludzi (które kolonizowały nowe ziemie w miarę, jak pojawiało się tam rolnictwo). Pomocne w rozstrzygnięciu są analizy genetyczne.
W ostatnich latach w czterech jaskiniach na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej archeozoolodzy we współpracy z genetykami odkryli szczątki siedmiu kotów bliskowschodnich, pochodzące z epoki neolitu - czyli z czasów pierwszych rolników (kości te mają 6-4 tys. lat). Znaleziono tam też ślady bytności ludzi. Choć szczątki kotów i ślady ludzi są obecne w jednym miejscu - niekoniecznie uprawniają do twierdzeń, by koty te były już udomowione.
Więcej informacji na temat potencjalnych relacji kotów i ludzi z jaskiń Jury Krakowsko-Częstochowskiej przedstawił międzynarodowy zespół naukowców.
Według badaczki koty te mogły polować na gryzonie - np. myszy i norniki - w pobliżu osady, a ludzie ich mogli nawet nie dostrzegać. Być może odczuwali jedynie efekty obecności kotów w postaci mniejszej liczby szkodników.
Badania wskazują na to, że w pełni udomowione koty pojawiły się na terenach obecnej Polski dopiero ok. 2 tys. lat temu.