W sporcie rywalizacja jest nieodłącznym elementem rozgrywki, budzi emocje, tworzy niepowtarzalny klimat zarówno dla zawodników, jak i dla widzów, którzy z wypiekami na twarzy oglądają zmagania na boisku, na korcie tenisowym czy też na skoczni. Robert Korzeniowski zaznacza, że z dużą przyjemnością obserwuje polskich sportowców, którzy odnoszą sukcesy, a ich nazwiska figurują na szczycie najlepszych zawodników z całego świata.
– Mamy gwiazdy światowej klasy, że wspomnę tutaj Roberta Lewandowskiego, Igę Świątek, to są gwiazdy globalne absolutnie. Mamy globalnych lekkoatletów, którzy zdobyli dziewięć medali na igrzyskach olimpijskich w Tokio, mamy świetnych żeglarzy, mamy bardzo dobrych przedstawicieli sportów motorowych, oczywiście Bartek Zmarzlik – żużlowiec, który zdobywa jeszcze dodatkowo uznanie kibiców. Mamy też przykład tego, w jaki sposób w Rajdzie Dakar polscy sportowcy motorowi się rozwijają od wielu lat, jaką ogromną rolę odgrywają tam technologie, innowacyjność
– mówi agencji Newseria Lifestyle Robert Korzeniowski, chodziarz, czterokrotny mistrz olimpijski.
Docenia on osiągnięcia polskich sportowców, zauważa to, co już zostało zrobione, ale jego zdaniem w obszarze sportu jest jeszcze duże pole do manewru. W tej kwestii powinniśmy się więc wzorować na najlepszych.
– Uważam, że mamy się z czego cieszyć, już dzisiaj możemy być z czegoś dumni, ale tak samo patrząc na kraje wysoko rozwinięte, możemy pozazdrościć im lepszej współpracy ośrodków naukowych, uniwersytetów, uczelni typowo sportowych, politechnik i interdyscyplinarności rynków sportowych. Ja stawiam taką tezę, że nam jest potrzebne kolejne wielkie wyzwanie sportowe, żebyśmy się zebrali na tym rynku i te doświadczenia, które mamy w zakresie poszczególnych dyscyplin, sportów albo na pewnych pułapach, byli w stanie dla czegoś wielkiego wykorzystać
– mówi Robert Korzeniowski.
Jego zdaniem warto na tej płaszczyźnie skierować wzrok chociażby na Wielką Brytanię.
– Mam tutaj na myśli team Wielkiej Brytanii, który był budowany na igrzyska w Londynie. Warto zauważyć, jak wiele procesów tam zainicjowanych działa do dzisiaj i jak mocny jest brytyjski sport po igrzyskach w Londynie. Myśmy mieli swoje Euro, ono na pewno się nam bardzo przydało, jeżeli chodzi o rozwój organizacji sportowych, infrastruktury. Na pewno też powstała inna kultura szkół sportowych, kultura kibicowania, ale takich Euro 2012 jeszcze powinno się w Polsce wydarzyć kilka
– mówi mistrz olimpijski.
Sportowiec zamierza bacznie śledzić XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. W polskiej reprezentacji jest 57 zawodników. Biało-Czerwoni wystartują w biathlonie, łyżwiarstwie figurowym, łyżwiarstwie szybkim – tor długi, short track, biegach narciarskich, skokach narciarskich, kombinacji norweskiej, narciarstwie alpejskim, snowboardzie i saneczkarstwie. Korzeniowski zapewnia, że oczywiście będzie kibicował całej polskiej reprezentacji, ale niektóre zmagania szczególnie go interesują. Martwi go przede wszystkim kondycja skoczków narciarskich, bo w tym sezonie zamiast dominować, są jedynie tłem dla swoich rywali.
– Naturalnie bliższe mi są sporty letnie, ale myślę, że szczególnie w tym roku będziemy się przyglądać skoczkom, którzy walczą i nie są ani faworytami, ani nie są w dobrej dyspozycji. Uważam, że trzeba być kibicem na dobre i złe czasy i to jest taka emocjonalna strona kibicowania. Bardzo mnie też interesuje to, w jaki sposób poradzą sobie nasze speedskaterki, jak popędzą panczeniści i panczenistki, to są bardzo ciekawe dyscypliny, konkurencje w ramach łyżwiarstwa. I mamy Marynę Gąsienicę, która jest naszą nadzieją alpejską, oby jak najbliżej medalu. Nie mamy wielu aktywów tutaj, więc chciałbym, żeby znowu Polska drużyna hokejowa się kiedyś znalazła na igrzyskach olimpijskich
– mówi utytułowany chodziarz.
Z własnego doświadczenia Robert Korzeniowski wie, ile wysiłku trzeba włożyć w to, żeby być dobrym w danej dyscyplinie sportu, ile to kosztuje pracy i wysiłku. I nawet jeśli na igrzyskach coś pójdzie nie tak, to wielkim sukcesem jest już sam udział w zawodach.
– Tych sportowców, których dzisiaj mamy, powinniśmy objąć szczególnym kibicowskim nadzorem i kibicować absolutnie każdemu. Jeżeli tylko ten jeden szczebel dalej przechodzi, być dalej z nim, a jeżeli nawet tego nie zrobi, to pamiętać, że już samo zakwalifikowanie się na igrzyska jest ogromnym sukcesem każdego sportowca
– podkreśla.
Jak przyznaje, z uwagą śledzi też zmagania Igi Świątek na różnych kortach tenisowych. Bardzo żałuje, że Polka nie zagrała w finale Australian Open.
– To jest bardzo młoda zawodniczka i myślę, że półfinał wielkoszlemowy bardzo wiele obiecuje. Zmiana trenera i zaledwie kilka tygodni pracy z Tomaszem Wiktorowskim, który doprowadził Agnieszkę Radwańską do ogromnych sukcesów, są bardzo obiecujące. Nie mam oczywiście żadnych zastrzeżeń do jej poprzedniego trenera, ale to jest bardzo dobry booster dalej. Będę z wypiekami na twarzy czekał na kolejne turnieje Igi i oczywiście będę czekał na jej wielki powrót na korty Rolanda Garrosa
– mówi Robert Korzeniowski.