W brytyjskich mediach rozpętała się wielka dyskusja.
Zarówno dziennikarze, jak i wielbiciele Windsorów rozpoczęli gorączko dociekać, co mogło być powodem pojawienie się dużych rozmiarów szramy na boku głowy księżnej Cambridge. Zastanawiano się też, czy znamię mówi o aktualnym stanie zdrowia Kate Middleton, czy jest pamiątką po zabiegu, który poprzedził incydent z udziałem żony księcia Williama
- pisze Plejada.pl.
Spekulacje nasiliły się do tego stopnia, że królewscy rzecznicy prasowi nie mieli wyjścia i musieli zabrać głos w sprawie.
W oficjalnym oświadczeniu, jakie zostało wówczas rozesłane do mediów, Pałac Kensington lakonicznie poinformował, iż "blizna jest związana z operacją z dzieciństwa".
Zgodnie z prośbą księżnej, rzecznicy nie odpowiedzieli jednak na pytania dziennikarzy dotyczących okoliczności, w jakich Kate Middleton doznała uszczerbku na zdrowiu. Podkreślali wówczas, że jest to sprawa prywatna.
Nieoficjalnie udało się dowiedzieć brytyjskie prasie, był to zabieg dość poważny. Ale... nie wiadomo, z jakiego powodu księżna była zmuszona przejść operację.