Maraton rozpoczął się o godz. 8:00 w czwartek i zakończył w sobotę o godz. 10:50 w jednym z barów w centrum Oslo.
"Już nigdy więcej na coś takiego się nie zdecyduję"
- zapowiedział wyczerpany artysta w rozmowie z kanałem telewizyjnym NRK.
52-latek, używający na scenie pseudonimu "Kjell Elvis", miał do dyspozycji napoje energetyczne, owoce i soki, co pozwoliło mu przetrzymać dwie noce i nie stracić głosu. Jak ujawnił jego manager, artysta całkowicie zrezygnował z kawy. Obaj uznali, że mogłaby ona mieć zły wpływ na jego głos.
Norweski imitator Elvisa, który występował w kostiumie i fryzurze przypominającej "Króla" zasłynął już wcześniej pobijaniem rekordów związanych ze śpiewaniem piosenek Presleya. W 2003 r. pobił rekord, wykonując utwory Elvisa przez 16 godz.
Cały dochód i darowizny, jakie otrzymał za pośrednictwem internetu, po występach w czwartek, piątek i w sobotę artysta postanowił przeznaczyć na budowę szpitali w Mjanmie (Birmie).