Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Halloween w Kijowie mimo ostrzałów. W restauracjach laleczki voodoo z twarzą Putina

Po kolejnych rosyjskich atakach rakietowych w Kijowie w poniedziałek trwało stopniowe przywracanie dostaw prądu i wody. W nielicznych otwartych mimo trudności restauracjach za dekoracje z okazji Halloween służyły laleczki voodoo z twarzą Putina, w które kolejni goście powbijali igły.

Autor:

Wcześniej w poniedziałek po ostrzale 350 tys. mieszkań nie miało dostaw prądu, a 80 proc. miasta było bez wody.

W nielicznych restauracjach, które w poniedziałek były otwarte, za ozdoby z okazji Halloween służą lalki voodoo z portretem Putina. Hanna, 25-letnia kelnerka jednej z kijowskich restauracji, powiedziała w rozmowie z PAP, że „taka ozdoba jest najbardziej odpowiednia w dzisiejszej sytuacji, gdyż zło ma twarz konkretnego człowieka”. Wskazała na portret rosyjskiego prezydenta, przed którym leżała lalka voodoo, z wbitymi w nią igłami. Hanna dodała, że portret i lalkę wystawiono w restauracji tydzień wcześniej i goście przyjęli tę instalację z dużym zainteresowaniem.

Przede wszystkim ze względu na brak wody, gdyż większość zakładów już ma agregaty prądotwórcze, dużo kawiarni i restauracji było w poniedziałek zamkniętych, podobnie jak niektóre urzędy, sklepy, banki, przychodnie, szkoły i uczelnie wyższe.

Urzędy otwierano już po 30 minutach od momentu przywrócenia prądu, jednak od poniedziałku nie można umówić się w takich instytucjach na wizytę online ze względu na przerwy w dostawach prądu.

Od wtorku kijowskie metro ma kursować z większymi przerwami, co 4-5 minut w godzinach szczytu i co 8-10 minut poza nimi. Związane jest to przede wszystkim z oszczędzaniem elektryczności; nie da się oszczędzać na oświetleniu w metrze, a ograniczenie zużycia prądu jest konieczne, o czym przypomniały w poniedziałek władze miasta na stronie internetowej. Ponadto od poniedziałku przerwy w dostarczaniu prądu dla mieszkańców będą wydłużone i łącznie będą sięgały 9-12 godzin na dobę.

Mieszkańcy stolicy starają się oszczędzać prąd wszędzie. Nie omija to galerii handlowych, które od dwóch tygodni nie podświetlają już elewacji, a w środku obniżają poziom oświetlenia. W poniedziałkowy poranek, po ostrzałach rakietowych, niektórych sklepów w ogóle nie otworzono, a inne - z kilkugodzinnym opóźnieniem.

Pawło, ochroniarz jednej z galerii handlowych, powiedział, że ich sklep przez cztery godziny był zamknięty, a gdy wznowiono dostawy prądu, otwarto go w ciągu 45 minut.

"Prawdę powiedziawszy, jesteśmy już przygotowani na te feralne poniedziałki i mamy ustalony plan działania" - wyjaśnił Pawło. "Jeśli ten pierwszy październikowy poniedziałek był dla nas zaskoczeniem, to teraz jesteśmy przygotowani na każde rozwiązanie – mamy dyżury, wiemy, kto mieszka najbliżej (miejsca) pracy i może dostać się na miejsce szybciej" - powiedział, dodając, że teraz na służbowym czacie po kolejnych wybuchach nie pada już pytanie: „Co u Ciebie?”, ale od razu przechodzi się do rzeczy.

"Co teraz można jeszcze powiedzieć? Każdy z nas wie, jak jest, i każdy w miarę możliwości stara się dotrzeć do pracy. Na szczęście kierownictwo ze zrozumieniem podchodzi do każdej sytuacji. Musimy po prostu wzajemnie się wspierać, być silni i nie poddawać się"

- podsumował Pawło.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Lifestyle