Policjanci musieli rozdzielić popychające się i krzyczące grupy osób, aby nie dopuścić do bójki. Osoby te, należące do różnych rodzin, chciały siłą wedrzeć się do mieszkania, aby nielegalnie je zająć. Jedna z nich pokazywała zaświadczenie swojej babci o formalnym zarejestrowaniu w Walencji jako dowód na prawo do mieszkania.
Tymczasem wewnątrz jeszcze znajdowały się zwłoki zmarłego 10 dni wcześniej 70-letniego lokatora. Znalazła je policja i straż pożarna po tym, jak sąsiedzi dali znać o nieprzyjemnym zapachu na klatce schodowej.
Kiedy przyjechała karetka pogotowia i było wiadomo, że jedyny lokator zmarł, a mieszkanie zwolniło się, "jak sępy zaczęły krążyć wokół różne osoby" - powiedział dyrektor generalny instytucji socjalnej w Walencji (Evha) Alberto Aznar w rozmowie z „El Periodico” w czwartek.
Dwóch policjantów stanęło na straży przed mieszkaniem, pilnując, aby nikt go nie zajął nielegalnie, zanim lokalne władze zainstalowały drzwi antywłamaniowe.
W budynku tylko pięć mieszkań socjalnych jest zajętych legalnie, a w pozostałych mieszkają „dzicy lokatorzy”, tzw. „okupas”. „Otwierają drzwi kopniakiem i wchodzą" - powiedział jeden z sąsiadów.
Alberto Aznar potwierdził, że nielegalne zajmowanie mieszkań jest zjawiskiem coraz częstszym w Walencji, a podejmowane środki są nieskuteczne. Drzwi antywłamaniowe kosztują ponad 1 tys. euro, a bywają wyważane - powiedział.